34-latka z Salwadoru wyszła na wolność po piętnastu latach spędzonych w więzieniu; odbywała karę za aborcję. Wyrok Mairi Figueroa został skrócony o połowę. W Salwadorze aborcja jest zakazana.

/ARMANDO ESCOBAR /PAP/EPA

Maira Figueroa cały czas utrzymywała, że jest niewinna. Twierdziła, że dziecko urodziło się martwe, a ona w związku z tym została niesłusznie skazana.

Podczas wyjścia z więzienia kobiecie towarzyszyła jej rodzina, dziennikarze oraz aktywiści. W krótkiej rozmowie Maira wyjawiła swoje plany na przyszłość. Cieszę się, że jestem z moją rodziną. Chcę dostać się na studia prawnicze, aby zrozumieć, co mi się przydarzyło, chcę także pomóc innym kobietom. Mam zamiar zacząć wszystko od nowa i nadrobić stracony czas - powiedziała.

Maira Figueroa to kolejna kobieta, której skrócono wyrok zasądzony w sprawie aborcji. Miesiąc temu więzienie opuściła Teodora Vasquez. Za kratkami spędziła 10 lat po tym, jak jej dziecko zostało znalezione martwe, a ją oskarżono o nielegalną aborcję.  

Salwador jest krajem, gdzie przepisy antyaborcyjne należą do najbardziej rygorystycznych na świecie. Kara przewiduje maksymalnie 8 lat więzienia, jednak w wielu przypadkach (jeśli mamy do czynienia z martwym płodem lub noworodkiem) często jest zwiększana do 30 lat.

Całkowity zakaz aborcji obowiązuje w wielu krajach Ameryki Południowej, jednak kary za dokonanie jej w Salwadorze są zdecydowanie najostrzejsze. Lekarze mają obowiązek poinformowania władz, jeśli podejrzewają, że kobieta usunęła ciążę. Jeżeli tego nie zrobią, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. W Salwadorze za przestępstwa związane z aborcją od 2000 roku skazanych zostało ponad 100 osób. 

(mk)