Opady śniegu zdezorganizowały transport lotniczy i drogowy w Szkocji, Walii i na północy Anglii. Do Wielkiej Brytanii dotarła fala chłodu, a warstwa śniegu może sięgnąć 15 cm.

W Szkocji lotnisko w Glasgow zostało zmuszone do przerwania pracy wcześnie rano, ale loty zostały wznowione niecałą godzinę później. Niektóre trzeba było przekierować do Edynburga, a lotnisko zwróciło się do pasażerów z prośbą o uprzednie sprawdzanie sytuacji przed udaniem się do terminalu.

Między 8 a 10 rano w rejonie Glasgow napadało 10 cm śniegu - podały służby meteorologiczne, według których największe opady śniegu czekają Szkocję, Walię i północ Anglii.

Dla Szkocji i północnej Anglii ogłoszono alert drugiego stopnia (w czterostopniowej skali) z uwagi na śnieg i gołoledź.

Towarzystwo ubezpieczeniowe Automobile Association (AA) zgłosiło, że do godziny 10 otrzymało ponad 1 687 wezwań do awarii. Inna firma, RAC, informowała, że spodziewa się w piątek "awarii co 10 sekund".

Wyłączenia prądu miały miejsce w rejonie Midlands, w południowej Walii i na południowym zachodzie Wielkiej Brytanii. Według dystrybutora energii elektrycznej Western Power Distribution bez prądu do godziny 14 było około 950 posiadłości. Podobna liczba gospodarstw była według Northern Power Grid pozbawiona elektryczności na północy kraju.

Policja wezwała mieszkańców, aby unikali podróżowania, a zrzeszenie autostrad Highways England zwróciło się do kierowców, aby przed podróżą zaopatrzyli się w łopaty, koce, wodę i jedzenie.

Noc z czwartku na piątek była jedną z najzimniejszych w roku. Temperatura w Loch Glascarnoch w Highlands - górzystym regionie północnej Szkocji - spadła do minus 12,3 stopnia.

Na południu jest cieplej, ale wilgotno i wietrznie. Porywy wiatru sięgają 80 km na godzinę, a w rejonie wybrzeży 110 km na godzinę. Z powodu złej pogody odwołano kursy promów z Plymouth i Portsmouth.

Meteorolodzy spodziewają się, że śnieg będzie padać nadal w wyżej położonych rejonach. Ostrzegają też, że sztorm Dylan przyniesie ze sobą w weekend silne opady deszczu.

(m)