Ministerstwo obrony Rosji poinformowało, że w czwartek rozpoczęły się strategiczne rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe Zapad-2017, które przebiegać będą na sześciu poligonach na Białorusi i trzech w Rosji z udziałem łącznie 12 700 żołnierzy z obu krajów. Jak podał resort w komunikacie, dowódcom zgrupowań i jednostek wojskowych wręczono wytyczne sztabów generalnych sił zbrojnych Państwa Związkowego Białorusi i Rosji dotyczące "wypełnienia zadań ćwiczebno-bojowych". NATO bacznie obserwuje ćwiczenia, ale obserwatorzy Sojuszu natrafią na spore utrudnienia.

Manewry Zapad w 2009 roku /Smirnov Vladimir/ITAR-TASS /PAP/EPA

NATO obserwuje manewry, ale są istotne utrudnienia

Manewry "odbywają się pod dowództwem szefów sztabów generalnych sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej i Republiki Białoruś i są końcowym etapem wspólnego przygotowania sił zbrojnych obu państw. Noszą charakter wybitnie obronny i nie są skierowane przeciwko żadnym państwom ani grupom krajów" - zapewniło rosyjskie ministerstwo obrony. 

Na poligonach na terytorium Białorusi i Rosji przeprowadzone zostaną ćwiczenia "epizodów taktycznych ze strzelaniem bojowym, szerokim zastosowaniem sił i środków lotnictwa oraz wojsk obrony przeciwlotniczej" - poinformowano w oświadczeniu.

NATO bacznie obserwuje ćwiczenia przy zastosowaniu wszystkich dostępnych środków - powiedział w rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Szymańska-Borginon dyplomata w Kwaterze Głównej NATO. Podkreślił, że Sojusz jest do tego zmuszony brakiem przejrzystości Rosji w tej sprawie ćwiczeń.  

NATO zostało poinformowane oficjalnie tylko raz o przebiegu ćwiczeń, podczas lipcowej Rady Rosja - NATO. Chodzi o informacje wywiadowcze. Obserwacja NATO prowadzona jest z samolotów, radarów i ze statków na Bałtyku. 

Rozmówcy dziennikarki RMF FM w Kwaterze Głównej NATO przyznają, że obecność 3 obserwatorów Sojuszu nie odpowiada uzgodnieniom międzynarodowym, które obowiązują w razie tak wielkich ćwiczeń. 

Przedstawiciele NATO będą mogli wziąć udział tylko w tzw. dniach otwartych dla gości. Nie będą mogli sprawdzać skali ćwiczeń w terenie czy np. rozmawiać z żołnierzami. 

Z powodu tego braku przejrzystości - NATO jest zmuszone do korzystania z wszystkich dostępnych środków do obserwacji. Rozmówca Katarzyny Szymańskiej-Borginon zapewnił jednak, że nie ma nerwowości czy paniki. 

Rosjanie odpierają zarzuty Zachodu

Rosja odrzuca wszelkie oskarżenia, bo te ćwiczenia nie zagrażają Zachodowi - informuje dziennikarz RMF FM Przemysław Marzec.

To w Warszawie uznano, że należy powstrzymywać Rosję. My tak nie myślimy, te manewry nie niosą żadnej groźby. Więcej żołnierzy ćwiczy obecnie w Szwecji niż w Rosji - twierdzi Wiaczesław Nikonow

Nikonow to deputowany do rosyjskiej Dumy i wnuk Wiaczesława Mołotowa,

Według niego, Rosja manewry Zapad-2017 traktuje jako ćwiczenia obronne. 

Jak ma wyglądać scenariusz manewrów Zapad-2017?

Na terenie Białorusi manewry będą się odbywać na poligonach Borysowskim, Domanowskim, Różańskim, Lepielskim, Osipowiczowskim, Loswido, a także w dwóch miejscach na terenie obwodu witebskiego - w okolicach miejscowości Dretuń i Głębokie.

Na terenie Rosji miejscem manewrów będą poligony w obwodach: kaliningradzkim, leningradzkim i pskowskim (poligony: Łużskij, Strugi Krasnyje i Prawdinskij).

Rosyjski resort obrony zapowiedział, iż w ćwiczeniach weźmie udział ok. 7,2 tys. żołnierzy Białorusi i ok. 5,5 tys. wojskowych rosyjskich. Wykorzystanych zostanie do 70 samolotów, 250 czołgów, 10 okrętów bojowych oraz różnego rodzaju systemy artyleryjskie.

Manewry wojskowe Białorusi i Rosji wywołują duże zaniepokojenie wśród sąsiadów Białorusi, zwłaszcza na Ukrainie, która w 2014 roku padła ofiarą rosyjskiej agresji. Swoje obawy w związku z ćwiczeniami wyrażały także m.in. Litwa i Polska. NATO zapowiedziało, że będzie się "uważnie przyglądać" manewrom. 

Zarówno białoruskie, jak i rosyjskie wojsko i sprzęt mają powrócić do swoich stałych miejsc dyslokacji do 30 września.

Stanisław Szuszkiewicz: Te manewry mają głównie wymiar propagandowy

Te manewry wojskowe mają głównie wymiar propagandowy - na potrzeby zewnętrzne, ale przede wszystkim - wewnętrzne - tak sprawę manewrów Zapad-2017 somentował pierwszy prezydent Białorusi Stanisław Szuszkiewicz w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Krzysztofem Zasadą.

Szuszkiewicz twierdzi, że Zachód nie powinien obawiać się manewrów, bo choć ich autorom chodzi o demonstrację siły na zewnątrz, to przekaz tak naprawdę skierowany jest do obywateli Rosji i Białorusi, którzy są niezadowoleni z niskiego poziomu swego życia.

Według białoruskiego polityka, nie spełni się też raczej czarny scenariusz, że wojska rosyjskie po manewrach zostaną na terytorium jego państwa. Jak twierdzi, Rosji nie jest to potrzebne, bo Białoruś jest faktycznie jej kolonią. Tymi ćwiczeniami Rosjanie chcą pokazać, że Rosja jest znów potężna i gotowa do walki. Wrogiem jest Zachód, który - jak to się przedstawia - chce Rosjan i Białorusinów zniewolić.

(ph)