Rosja wyciąga gałązkę oliwną do Stanów Zjednoczonych i Sojuszu Północnoatlantyckiego. A przynajmniej usiłuje stworzyć takie wrażenie. Rozważamy zaoferowanie NATO naszych samolotów transportowych, by pomóc w dostawach zaopatrzenia dla wojsk w Afganistanie - oświadczył w Moskwie szef rosyjskiej dyplomacji. Siergiej Ławrow zadeklarował również, że Rosja jest gotowa do normalizacji stosunków z Sojuszem.

Decyzja o zamknięciu amerykańskiej bazy lotniczej koło Biszkeku jest ostateczna - oświadczyły władze Kirgistanu pod naciskiem Rosjan. Sprawa ma kluczowe znaczenie dla Waszyngtonu w związku z planami zwiększenia sił wojskowych w Afganistanie. Jednak z nieoczekiwaną pomocą przyszła... Rosja. Szef... czytaj więcej

Relacje te wymagają remontu. Jesteśmy do tego gotowi. Jednak normalizować stosunki można wyłącznie przez powrót do źródeł, do dokumentów, które dały życie Radzie Rosja - NATO - oświadczył Ławrow na konferencji prasowej w Moskwie po rozmowach z delegacją Unii Europejskiej. Trzeba uszanować zasadę niepodzielności bezpieczeństwa, czyli nie zapewniać swojego bezpieczeństwa kosztem bezpieczeństwa innych - dodał.

Sojusz Północnoatlantycki rzeczywiście znalazł się w kłopocie po tym, jak Kirgistan zapowiedział wypowiedzenie Amerykanom dzierżawy wielkiej bazy lotniczej na swoim terytorium. Media spekulują, że powodem wypowiedzenia były naciski ze strony Rosji, która wsparła kirgiskie władze dużą pożyczką walutową.

Zamknięcie bazy w Kirgistanie to poważny cios dla operacji NATO w Afganistanie. Tamtędy do wojsk sojuszniczych dociera znaczna część zaopatrzenia. Druga trasa - przez Pakistan - jest ryzykowna, bowiem konwoje są stale atakowane przez fundamentalistów islamskich.

Baza Manas została założona w 2001 roku dla wsparcia operacji antyterrorystycznej w Afganistanie. Jest to jedyna amerykańska baza w Azji Środkowej i ma kluczowe znaczenie dla planów zwiększenia liczebności wojsk USA w Afganistanie o 30 tysięcy żołnierzy. Personel bazy liczy 1200 osób. Są to głównie Amerykanie, ale również Francuzi i Hiszpanie. Stany Zjednoczone płacą za korzystanie z obiektu 150 milionów dolarów rocznie.