Prezydent Rosji Władimir Putin ponownie ostrzegł USA przed interwencją wojskową w Syrii. Tym razem w swoim artykule, który ukazał się środę wieczorem czasu lokalnego na stronach internetowych dziennika "New York Times".

Putin podkreślił, że taka operacja pociągnęłaby za sobą wiele niewinnych ofiar, a także niosłaby ryzyko rozszerzenia się konfliktu poza Syrię i nowej fali terroryzmu.

Zdaniem rosyjskiego prezydenta, amerykańska interwencja wojskowa w Syrii bez mandatu ONZ będzie "aktem agresji", który może podważyć wysiłki dyplomatyczne zmierzające do rozwiązania problemu irańskiego programu jądrowego, zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz doprowadzić do dalszej destabilizacji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.

"Syria mogła zniszczyć dowody użycia broni chemicznej"

"Dowody użycia przez władze Syrii broni chemicznej mogły zostać zniszczone przed zbadaniem miejsca domniemanego ataku przez inspektorów ONZ" - oświadczył minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii William Hague. "Ich znaczna część mogła zostać zniszczona niedawnym ostrzałem... czytaj więcej

Putin nie ma wątpliwości, że w Syrii miał miejsce atak chemiczny. Powtórzył jednak, że gazu bojowego użyli rebelianci, by sprowokować USA do interwencji wojskowej w tym kraju. "Nie ma żadnych powodów, by sądzić, że 21 sierpnia na przedmieściach Damaszku to władze Syrii, a nie rebelianci użyli broni chemicznej" - napisał prezydent Rosji.

Podkreślił, że popiera wysiłki dyplomatyczne na rzecz objęcia syryjskiego arsenału chemicznego międzynarodową kontrolą.

Władimir Putin z zadowoleniem przyjął decyzję Baracka Obamy o kontynuowaniu dialogu w celu zakończenie konfliktu w Syrii. "Jeśli uda nam się uniknąć użycia siły przeciwko Syrii, poprawi to atmosferę w stosunkach międzynarodowych i wzmocni wzajemne zaufanie. To będzie nasz wspólny sukces, który otworzy drzwi do ściślejszej współpracy w innych złożonych kwestiach" - napisał Putin w "NYT".

Putin skrytykował jako "niepokojące" i "niebezpieczne" amerykańskie interwencje wojskowe w innych krajach. Wyraził przekonanie, że w dalszej perspektywie szkodzą one interesom USA, w tym także wizerunkowi tego kraju na arenie międzynarodowej. "Miliony ludzi na świecie widzą w Ameryce nie państwo, które jest modelem demokracji, lecz kraj, który polega jedynie na brutalnej sile" - stwierdził rosyjski przywódca.

(abs)