Tylko przez kilka najbliższych tygodni warunki na morzu będą na tyle sprzyjające, że możliwe będzie podjęcie próby usunięcia wycieczkowca Costa Concordia. Jak ostrzega jednak włoska Obrona Cywilna, wrak statku może jeszcze przez rok leżeć przy brzegu wyspy Giglio.

Odroczono proces kapitana, który uciekł z tonącego statku

Przed sądem w Grosseto w Toskanii rozpoczął się i od razu został odroczony do 17 lipca proces Francesco Schettino, kapitana statku Costa Concordia. Jest on oskarżony o doprowadzenie do katastrofy wycieczkowca i nieumyślne spowodowanie śmierci 32 osób. Kapitanowi grozi do 20 lat więzienia. czytaj więcej

Tymczasem - zauważają eksperci - problemy piętrzą się i do wyjaśnienia pozostaje wiele zasadniczych kwestii technicznych. Dlatego dominuje przekonanie, że nie uda się podnieść leżącego od półtora roku wraku i przetransportować go do jednego z portów w wyznaczonym wcześniej terminie, czyli do września.

To będzie bardzo skomplikowana operacja, jakiej nigdy wcześniej nie przeprowadzono na świecie - przypominają specjaliści analizując stan techniczny wraku olbrzymiego wycieczkowca, który 13 stycznia zeszłego roku uderzył o podmorską skałę w pobliżu wyspy Giglio, a następnie przewrócił się na bok po tym, gdy szybko nabrał wody. W katastrofie zginęły 32 osoby.

Operacja podniesienia Concordii pozostawia wciąż wiele znaków zapytania. Odpowiedzi na nie musi znaleźć w najbliższych tygodniach konsorcjum, któremu w wyniku przetargu powierzono to bezprecedensowe w historii żeglugi zadanie.

Jeśli nie otrzymamy od konsorcjum całej serii zapewnień, statek pozostanie tam, gdzie jest do przyszłego roku, gdy warunki meteorologiczne i morskie umożliwią jego usunięcie - powiedział szef włoskiej Obrony Cywilnej Franco Gabrielli, który jest jednocześnie specjalnym komisarzem ds. Costy Concordii.

Wyjaśnił, że wciąż nie wiadomo na przykład, jaki jest stan skał przy wraku, jakie zniszczenia spowodowały one w dnie statku w chwili uderzenia i jak stabilna jest cała jego struktura. Dalej nie wiadomo zatem, podkreślił Gabrielli, jakie czynności są konieczne, by przetransportować wrak. Nie wiadomo też, jak zakończy się ta operacja i czy ostatecznie nie okaże się jednak konieczne pocięcie statku na mniejsze elementy, co wcześniej wykluczano.

Mieszkańcy i władze wyspy Giglio, perły turystyki Toskanii, nie chcą nawet słyszeć o możliwości przesunięcia zakończenia prac na przyszły rok. Już drugi letni sezon spędzają w cieniu gigantycznego wraku. Nie przestaje on być ponurą atrakcją turystyczną, przyciągającą wciąż Włochów i cudzoziemców.

Jeden z hoteli na wyspie Giglio, z którego okien rozciąga się widok na Concordię, ma niemal zawsze komplet gości i wciąż otrzymuje pytania o wolne miejsca.

9 lipca w pobliskim mieście Grosseto rozpoczął się proces kapitana statku Francesco Schettino. Jest on oskarżony o doprowadzenie do katastrofy - w rezultacie wykonania niebezpiecznego manewru podpłynięcia do wyspy - i nieumyślne spowodowanie śmierci 32 osób, a także o ucieczkę z pokładu podczas ewakuacji. Grozi mu kara do 20 lat więzienia. Następna rozprawa odbędzie się 17 lipca.