Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że zarzuty korupcyjne wysunięte przez przedstawiciela ministerstwa finansów USA pod adresem prezydenta Władimira Putina są bezpodstawne, rzucają cień na sam amerykański resort finansów i wymagają dowodów. Adam Szubin powiedział w wyemitowanym dzień wcześniej programie BBC "Panorama", że prezydent Rosji jest skorumpowany i że rząd Stanów Zjednoczonych wie o tym „od wielu, wielu lat”.

Władimir Putin /PAP/EPA/MIKHAIL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL /PAP/EPA

Pieskow uznał wypowiedź Szubina za "oficjalne oskarżenie". Ono, po pierwsze, jasno określa, kto stoi przy pulpicie sterowniczym, po drugie, wymaga dowodów, gdyż nagłaśnianie podobnych oskarżeń ze strony takiego resortu jak ministerstwo finansów USA, bez poparcia ich konkretnymi dowodami, rzuca cień na sam resort - stwierdził. Jednocześnie zaznaczył, że Kreml nie będzie się domagał dowodów od resortu finansów USA, ale sprawą amerykańskiego ministerstwa jest zaprezentowanie jakichś dowodów na to, że "wypowiedzi oficjalnego przedstawiciela resortu nie są gołosłownym oszczerstwem".

Zapytany przez dziennikarzy o wpływ na stosunki rosyjsko-amerykańskie informacji BBC, w której oficjalny przedstawiciel resortu finansów USA nazywa Putina "uosobieniem korupcji", Pieskow powiedział, że wątpi, iż te kłamliwe oskarżenia mogą jeszcze bardziej skomplikować relacje dwustronne. Szczerze mówiąc stosunki te nie są obecnie w najlepszym stanie i takie kłamstwo raczej nie może ich jeszcze bardziej skomplikować - ocenił.

(mn)