Relacje z USA są "zawiłe", ale Teheran ma nadzieję, że administracja prezydenta Donalda Trumpa "ustatkuje się" na tyle, by lepiej zrozumieć Iran - powiedział w poniedziałek, podczas pierwszej konferencji prasowej po wyborach nowy prezydent Iranu Hasan Rowhani.

Hasan Rowhani /Stinger /PAP/EPA

Rowhani, który w piątek wygrał wybory prezydenckie i rozpoczyna swą drugą kadencję, skrytykował też zorganizowany przez Arabię Saudyjską szczyt krajów sunnickich, w którym Trump wziął udział. To "pokaz (...), który nie ma żadnej politycznej ani praktycznej wartości" - powiedział.

Amerykanie nie rozumieją naszego regionu, na tym polega problem (...). Kto może powiedzieć, że region ten zazna pełnej stabilizacji bez (udziału) Iranu? - dodał.

Trump zagroził Teheranowi renegocjacją porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego.

Rowhani powiedział, że Amerykanie "zawsze popełniają błędy w tym regionie (na Bliskim Wschodzie)", ale dodał, że Teheran "zaczeka, aż rząd (Trumpa) ustabilizuje się intelektualnie", a wtedy "będzie nadzieja na bardziej akuratne oceny".

Prezydent wyraził zadowolenie z wyboru Irańczyków oraz bezprecedensowo wysokiej frekwencji podczas piątkowych wyborów. Uznał, że wynik głosowania dowiódł, iż Irańczycy popierają demokrację, rozsądek oraz akceptują politykę otwarcia na świat i rozwoju gospodarczego.

Rowhani zareagował też na krytykę Trumpa, który oskarża Iran o wspieranie terroryzmu, a podczas pobytu w Rijadzie zarzuty te wielokrotnie powtórzył, apelując do państw sunnickich o pomoc w walce z ekstremizmem. Problemu terroryzmu nie da się rozwiązać poprzez dawanie mocarstwom pieniędzy - powiedział prezydent.

Oskarżył również Waszyngton o to, że sam popiera terroryzm, udzielając pomocy rebeliantom w Syrii, walczącym z reżimem prezydenta Baszara el-Asada. Teheran jest najważniejszym regionalnym sojusznikiem Syrii.

Rowhani podkreślił też, że Iran chce wykorzenić terroryzm z Bliskiego Wschodu i jest gotowy podjąć dialog z sąsiadami, aby przywrócić stabilność oraz pokój w regionie.

Zapewnił jednak, że Iran będzie kontynuował program budowy pocisków balistycznych; wyjaśnił, że system rakietowy rozwijany jest w jego kraju wyłącznie w celach pokojowych i obronnych. Przywódcy USA powinni wiedzieć, że jeśli będziemy potrzebowali przeprowadzić test balistyczny ze względów technicznych, to go przeprowadzimy (...). Nie będziemy czekali na ich zgodę - ostrzegł. Dodał jednak: Nasze rakiety służą pokojowi, a nie atakom.

Również w poniedziałek, podczas wizyty w Izraelu, Trump po raz kolejny oskarżył Iran o wspieranie terroryzmu i oświadczył, że USA wraz z Izraelem nie dopuszczą do tego, by Iran znalazł się w posiadaniu broni nuklearnej.

Rowhani uznawany jest za architekta polityki otwarcia Iranu na świat po konfrontacyjnej prezydenturze Mahmuda Ahmadineżada. Zawarte przez obecnego prezydenta w 2015 roku porozumienie nuklearne pozwoliło na zniesienie międzynarodowych sankcji gospodarczych nałożonych na Iran w związku z jego programem nuklearnym. Wznowiony został dzięki temu eksport irańskiej ropy naftowej, a kraj otworzył się na zagraniczny kapitał. W ramach paktu zawartego z mocarstwami program nuklearny Iranu został jednak poddany ścisłej kontroli Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Do renegocjowania tego właśnie porozumienia wzywa Trump.

(az)