Projekt małej rezolucji w sprawie Polski autorstwa Guy Verhofstadta trafi do kosza. Dwie największe grupy polityczne w Parlamencie Europejskim - chadecy i socjaliści (EPP i S&D) - uzgodniły, że na lutowej sesji plenarnej nie będzie głosowania nad żadną rezolucją w sprawie Polski - dowiedziała się nieoficjalnie korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Wcześniej informowaliśmy, że dokumentowi przeciwni są eurodeputowani PO-PSL. Oznacza to porażkę Guy Verhofstadta, który jeszcze wczoraj rozsyłał projekt małej rezolucji.

Lider liberałów w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt /Wiktor Dabkowski /PAP

Jak już informowaliśmy, szef liberałów w Parlamencie Europejskim, który najbardziej atakował polską premier Beatę Szydło podczas debaty w PE, przygotował projekt krótkiej rezolucji. Jak zauważa nasza korespondentka, Verhofstadt chciał ratować twarz: nie mając obecnie większości dla bezpośredniej krytyki Polski, starał się przeforsować choćby tekst, który podsumowuje debatę z udziałem Beaty Szydło. Nawet jednak taka mała rezolucja byłaby dla Polski niekorzystna, bo w toku negocjacji między grupami politycznymi mogłaby się rozrosnąć do dużego tekstu krytycznego wobec Polski.

Polska delegacja PO-PSL jest jednak takiej minirezolucji przeciwna. To wynik wczorajszych ustaleń Platformy w Warszawie. Sprzeciw PO-PSL oznacza, że największa, chadecka grupa polityczna w europarlamencie (EPP) również będzie przeciw. W EPP panuje przekonanie, że na razie krytyka Polski wzmacnia tylko rząd PiS, a debata z udziałem premier Beaty Szydło była porażką proeuropejskich ugrupowań.

Verhofstadt nie będzie miał więc większości. Nie oznacza to jednak, że Platforma odpuściła. Chce - jak donosi nasza korespondentka - zaczekać na opinię Komisji Weneckiej ws. Trybunału Konstytucyjnego  i dobrze przygotować dużą rezolucję na marzec lub kwiecień.

W związku z tymi przygotowaniami we wtorek do PE w Strasburgu przyjedzie Grzegorz Schetyna. Podczas trwającej tam sesji plenarnej spotka się szefem frakcji chadeckiej, z przewodniczącym europarlamentu i prawdopodobnie także z liderami największych, proeuropejskich grup politycznych (ALDE i S&D).

Jest jeszcze możliwość, że któraś z mniejszych grup politycznych, np. Zieloni lub komuniści, mimo wszystko poprosi w poniedziałek, podczas pierwszego dnia sesji plenarnej, o zmianę porządku obrad i głosowanie ws. rezolucji. Wówczas w tej sprawie głosowałby cały europarlament. Jak jednak informują naszą korespondentkę źródła w PE, szanse, że tak się stanie, są niewielkie. Nie większe niż 1 procent - powiedział Katarzynie Szymańskiej-Borginon jeden z urzędników PE.

(edbie)