​Tureckie służby zatrzymały 568 osób, które według nich działały na rzecz Partii Pracujących Kurdystanu lub innych prokurdyjskich ugrupowań.

Miejsce eksplozji w Stambule /TOLGA BOZOGLU /PAP/EPA

Zatrzymania rozpoczęto po przyznaniu się przez powiązaną z PKK organizację bojową Sokoły Wolności Kurdystanu (TAK) do sobotniego podwójnego zamachu bombowego w Stambule, w którym zginęły 44 osoby, w tym 36 policjantów.

Akcję przeprowadzono w poniedziałek i wtorek; w pierwszym dniu zatrzymano 235 osób. Objęła ona podejrzanych o "rozpowszechnianie propagandy terroru" w mediach społecznościowych oraz ludzi należących do PKK lub TAK - powiedział minister spraw wewnętrznych Suleyman Soylu. Władze "zdeterminowane są, by oczyścić ojczyznę z tych bandytów oraz zaszkodzić wszystkim tym, którzy chcą zaszkodzić Turcji" - oświadczył.

Około 200 zatrzymanych to członkowie prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP), drugiej co do wielkości partii opozycyjnej w parlamencie.

W niedzielnym oświadczeniu HDP "ostro potępiła" zamach w Stambule i przekazała kondolencje rodzinom ofiar.

Przywódcy HDP i kilka tysięcy członków tej partii zostało aresztowanych w ramach czystek po nieudanej próbie puczu w lipcu bieżącego roku.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan uważa, że HDP ma ścisłe powiązania z PKK, dał do zrozumienia, że nie uważa tej organizacji za legalnego rozmówcę i określił jej członków jako "terrorystów".

(az)