Jest porozumienie łagodzące kryzys na Półwyspie Koreańskim. Korea Północna wyraziła ubolewanie z powodu wybuchu miny, która raniła dwóch żołnierzy Południa, obiecała też powstrzymać się od prowokacji. Korea Południowa z kolei ma zaprzestać nadawania przez głośniki w pasie przygranicznym materiałów propagandowych. Obie strony zapowiedziały też serię kolejnych rozmów.

Rozmowy trwały ponad 30 godzin /YONHAP / SOUTH KOREAN MINISTRY /PAP/EPA

O porozumieniu poinformował w telewizyjnym wystąpieniu doradca południowokoreańskiego prezydenta ds. bezpieczeństwa Kim Kwan Dzin po ponad 30-godzinnym maratonie rozmów w Panmundżom w strefie zdemilitaryzowanej. Kim jako "bardzo znaczące" określił przeprosiny Pjongjangu za "prowokację z minami i zobowiązanie do podjęcia starań, aby zapobiec powtórce takich wydarzeń".

Agencja Reutera zauważa, że Korea Północna zaprzeczała, by podłożyła miny i w oświadczeniu wprost nie przyznała się do odpowiedzialności.

Relacje między państwami koreańskimi pogorszyły się po incydencie z początku sierpnia, w którym ciężko ranni zostali dwaj południowokoreańscy żołnierze. Władze w Seulu oskarżały wojska północnokoreańskie o podłożenie min, które raniły wojskowych na rutynowym patrolu. W reakcji na ten incydent strona południowokoreańska wznowiła nadawanie propagandy przez głośniki.

Oba państwa koreańskie formalnie pozostają w stanie wojny, ponieważ konflikt zbrojny z lat 1950-1953 zakończył się rozejmem, a nie układem pokojowym.

(abs)