Ponad 20 osób zginęło w wyniku miejscowych gwałtownych ulew i powodzi, do których doszło w nocy z soboty na niedzielę w stolicy Macedonii, Skopje, i jej okolicach. Ponad 50 osób zostało rannych, kilka jest poszukiwanych.

Powódź w Skopje /GEORGI LICOVSKI /PAP/EPA

Ulewy, którym towarzyszyły porywisty wiatr, o prędkości ponad 70 km na godzinę, i uderzenia piorunów, nawiedziły północno-wschodnie przedmieścia stolicy, powodując osunięcia terenu i lawiny błotne. Zniszczonych zostały setki domów i samochodów. Wiele dróg jest nieprzejezdnych. Ludzie tonęli, uwięzieni w samochodach czy domach, pod naporem fali wody i błota - relacjonowali świadkowie.

Poniedziałek 8 sierpnia ogłoszono dniem żałoby narodowej.

Burmistrz Koce Trajanowski nazwał szkody "największymi, jakich doświadczyło kiedykolwiek Skopje". Jak powiedział, "strumień wody uderzył w Skopje w ciągu zaledwie 20 minut".

Instytut meteorologiczny poinformował, że ulewy były punktowe i w ciągu dwóch godzin w niektórych częściach stolicy spadły 93 litry wody na metr kwadratowy, co jest średnią dla całego sierpnia, a w innych - tylko pięć litrów. Fala powodziowa wywołana przez opady dochodziła miejscami do 1,5 metra.

Na nadzwyczajnej sesji rada miejska podjęła decyzję o pomocy finansowej w wysokości równowartości 3 tys. euro dla rodzin ofiar. Ponad tysiąc osób zostało ewakuowanych. Władze zaapelowały do mieszkańców, by zostali w domach i pili tylko wodę butelkowaną.

Silne wiatry sparaliżowały transport w Chorwacji

Zła pogoda dotknęła także Chorwację. Silne wiatry sparaliżowały transport drogowy i morski. Według agencji HINA w niedzielę zamknięte były niektóre odcinki autostrady łączącej stolicę kraju, Zagrzeb, z wybrzeżem Adriatyku. Ograniczono też ruch samochodowy na niektórych mostach np. łączących wyspy Pag i Krk ze stałym lądem. Media przypominają, że w kraju trwa obecnie szczyt sezonu turystycznego i w związku z utrudnieniami w wielu miejscach tworzą się korki.

(mal)