Podczas zjazdu na nartach po próbie zdobycia szczytu Gasherbrum II zaginął Olek Ostrowski. Najprawdopodobniej wpadł do szczeliny. Trwa akcja poszukiwawcza. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Michał Rodak, Ostrowskiego szukają między obozem drugim i pierwszym trzej pakistańscy tragarze wysokogórscy. Spod Broad Peaku na pomoc spieszą Andrzej Bargiel i Dariusz Załuski.

Gasherbrum II (8035 m) to najniższy ośmiotysięcznik Karakorum, znajdujący się na granicy Pakistanu i Chin. Jak podaje portal wspinanie.pl, Olek Ostrowski i Piotr Śnigórski działali na górze od początku lipca. Wspinali się drogą normalną, czyli drogą pierwszych zdobywców góry od strony pakistańskiej, południowo-zachodnim żebrem. Ich celem było dokonanie pierwszego polskiego zjazdu na nartach z tego ośmiotysięcznika.

Polacy zjeżdżali obok tak zwanej drogi normalnej. Teren jest tam niebezpieczny, uszczeliniony, seraki, zjazd tam na nartach jest ekstremalnym wyczynem - mówi w rozmowie z RMF FM Jerzy Natkański - dyrektor Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego imienia Jerzego Kukuczki.

Atak szczytowy, prowadzony bez wsparcia przewodników wysokogórskich i dodatkowego tlenu, rozpoczęli 21 lipca. Po dwóch dniach dotarli do obozu III, a 24 lipca podjęli próbę wejścia na szczyt. Po 12-godzinnej wspinaczce w głębokim śniegu musieli jednak zawrócić z wysokości około 7600 m.

Później, jak informuje wspinanie.pl, zespół zdecydował o wycofywaniu się do niższych obozów na nartach. Do bazy dotarł tylko Śnigórski. Ze szczątkowych doniesień z bazy wynika, że Ostrowski zaginął wczoraj podczas zjazdu z obozu drugiego do "jedynki". Himalaista najprawdopodobniej wpadł do szczeliny.

Portal podaje, że już wczoraj chciano wysłać w rejon zaginięcia Polaka śmigłowiec, ale na start maszyny nie pozwoliły warunki atmosferyczne i późna pora.

Olek Ostrowski i Piotr Śnigórski ruszają na pierwszą polską wyprawę narciarską w Karakorum. Jako pierwsi Polacy, chcą zjechać z trzynastego pod względem wysokości 8-tysięcznika - Gaszerbruma II. "Jesteśmy zimnolubni. Ruszamy 17 czerwca. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, zaatakujemy w... czytaj więcej

Jeżeli uczestnicy poszukiwań pójdą dokładnie po śladach i nie było mocnych opadów śniegu, powinni w ciągu kilku godzin znaleźć szczelinę, do której mógł wpaść Olek Ostrowski - mówi w rozmowie z RMF FM himalaista Leszek Cichy. Tak naprawdę to jest kwestia jednego lub dwóch dni. Jezeli go nie znajdą na całej tej trasie przechodząc między jednym obozem a drugim, bo to nie jest duży odcinek, w normalnych warunkach ten odcinek pokonuje sie do góry w jakieś 4, do maksymalnie 5 godzin, normalnie, nawet bez aklimatyzacji. Bardzo dobrzy wspinacze robią to w dwie godziny po aklimatyzacji - dodaje. 

Akcję poszukiwawczą koordynuje z bazy Kinga Baranowska, która zdobyła Gasherbruma II 17 lipca. Na pomoc spieszą Andrzej Bargiel i Dariusz Załuski, rano wyruszyli w rejon poszukiwań z bazy pod Broad Peakiem. 27-letni Bargiel wczoraj jako pierwszy na świecie zjechał na nartach z tego ośmiotysięcznika.

Olek Ostrowski pochodzi z Wetliny, jest ratownikiem Grupy Bieszczadzkiej GOPR, członkiem KW Kraków. W ubiegłym roku jako pierwszy Polak w historii zjechał na nartach z Czo Oju (8201 m). Piotr Śnigórski urodził się w Krośnie, a obecnie mieszka w Krakowie. Jego pasją jest m.in. fotografowanie.

Ostrowski dla RMF FM: Samo dotarcie tam i bycie w okolicy tych gór to wielkie przeżycie

W połowie czerwca o pierwszej polskiej wyprawie narciarskiej w Karakorum rozmawiał z Olkiem Ostrowskim dziennikarz RMF FM Michał Rodak. Po Czo Oju dość szybko zacząłem rozmyślać o kolejnym celu. Czemu Gasherbrum? Bo wspólnie z tymi ludźmi, z którymi jeżdżę na różne wyprawy narciarskie, łączymy zawsze przygodę narciarską z przygodą podróżowania, poznawania nowego. Nowe pasmo górskie, które też zawsze mocno działało na moją wyobraźnię. Cztery ośmiotysięczniki... K2 - góra legenda, Gasherbrumy, po drodze Trango Tower, Masherbrumy... Samo dotarcie tam i bycie w okolicy tych gór to już jest wielkie przeżycie - mówił Ostrowski. Poza tym Gasherbrum II jest dobrym narciarskim celem, tych trudności technicznych, takich stricte wspinaczkowych, tam nie ma. Jest ciut trudniej niż na Czo Oju, ale ten zjazd jest logiczny i narty rzeczywiście mocno się tam przydadzą, przyspieszą całą akcję górską i na pewno powrót ze szczytu, jeśli się uda - podkreślał.

Przeczytajcie całą rozmowę Michała Rodaka z Olkiem Ostrowskim.

(edbie)