​Parlament Europejski bardzo zdecydowanie przeciw Nord Stream 2. Wszystkie grupy polityczne europarlamentu stwierdziły, że to projekt, który uzależni Unię Europejską od niewiarygodnego, rosyjskiego dostawcy.

Manfred Weber /DOMENIC AQUILINA /PAP/EPA

Podczas debaty w sprawie inwestycji zaskakująca była bardzo krytyczna wobec Nord Stream 2 wypowiedź Manfreda Webera, szefa chadeków i współpracownika niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Do tej pory Merkel mówiła, że to projekt biznesowy, umywając ręce.

Rozmówcy naszej dziennikarki komentują, że to dobry sygnał, jednak podejrzewają, że zaostrzenie stanowiska niemieckich chadeków ma związek z kampanią wyborczą.

Jeżeli serio traktujemy nasze słowa, Nord Stream 2 powinien być jak najszybciej objęty polityką sankcji - powiedział Marek Jurek, eurodeputowany PiS. A ponieważ poza Polakami nikt nie proponował tak zdecydowanych kroków, to istnieje obawa, że znowu po wyborach może przyjść złagodzenie wobec niemieckiego stanowiska.

(az)