W czasie mszy ksiądz mówi "w górę serca", a nie "w górę telefony komórkowe" - mówił papież Franciszek podczas audiencji generalnej w Watykanie. Wyznał, że smutkiem napawa go widok telefonów podczas mszy. "Msza to nie spektakl" - podkreślił.

Papież Franciszek /ANGELO CARCONI /PAP/EPA

Ksiądz nie mówi: "w górę telefony komórkowe, by zrobić zdjęcie". Jakie to przykre. Powiem wam, że bardzo mnie smuci to, gdy odprawiam mszę na placu czy w bazylice i widzę tyle podniesionych telefonów komórkowych i to nie tylko przez wiernych, ale także przez księży i biskupów - oznajmił papież.

Proszę was, msza to nie jest spektakl, to przyjście na spotkanie z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana - zaznaczył Franciszek. Dlatego mówi się: "W górę serca". Pamiętajcie, żadnych telefonów, bardzo ważne jest, by wrócić do tego, co istotne - apelował.

W pierwszej katechezie z nowego cyklu na temat mszy Franciszek mówił, że często wierni w czasie liturgii rozmawiają. Wierni nie stoją koło księdza, ale blisko Boga - podkreślił.

Gdyby tutaj dzisiaj przyszedł prezydent Republiki, albo jakaś ważna osoba ze świata, na pewno wszyscy bylibyśmy blisko niej, chcielibyśmy ją pozdrowić. Ale pomyśl, kiedy idziemy na mszę świętą, to jest tam obecny Pan. A ty jesteś rozproszony, kręcisz się - zauważył Franciszek.

I dodał, że niektórzy mówią, że "msze są nudne". Pan jest nudny? Nie, to nie msza jest nudna, ale księża. Trzeba, by księża się nawrócili - oświadczył papież.

Zwracając się do Polaków, Franciszek przypomniał, że w niedzielę z inicjatywy Konferencji Episkopatu Polski i Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie po raz dziewiąty będzie obchodzony w Polsce Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym, by wesprzeć "duchowo i materialnie braci i siostry na Bliskim Wschodzie".

Niech wasze modlitwy i ofiary będą dla nich konkretną pomocą i znakiem łączności ze wszystkimi, którzy cierpią dla imienia Chrystusa na całym świecie - dodał papież. 

(mpw)