ONZ przyjęła w piątek traktat zakazujący broni nuklearnej, ale wszystkie potęgi atomowe zbojkotowały posiedzenie, co czyni jego postanowienia według agencji AFP gestami symbolicznym, zwłaszcza w czasie, kiedy Korea Północna przyspiesza swój program zbrojeń.

Zdj. ilustracyjne /Sascha Steinach /PAP/EPA

Traktat zakazujący broni jądrowej został przyjęty 122 głosami przy jednym głosie sprzeciwu (ze strony Holandii) i jednym wstrzymującym się (Singapur).

"Świat czekał na tę normę prawną od 70 lat" od czasu zrzucenia pierwszych atomowych bomb na Hiroszimę i Nagasaki w sierpniu 1945 roku - powiedziała przewodnicząca konferencji ONZ Elayne Whyte Gomez, ogłaszając wyniki tego "historycznego" - jak je określono - głosowania.

Traktat, który jest "pierwszym wielostronnym traktatem o rozbrojeniu jądrowym, zawartym na przestrzeni ponad 20 lat", wejdzie w życie, kiedy ratyfikuje go 50 państw - powiedziała Whyte Gomez. Będzie on przedłożony do ratyfikacji od 20 września.

Podczas gdy zwolennicy traktatu widzą w nim historyczne osiągnięcie, państwa posiadające broń jądrową oceniają, że jest to dokument nierealistyczny, ponieważ nie będzie miał żadnego wpływu na zmniejszenie obecnego globalnego zapasu około 15 tys. głowic nuklearnych - pisze agencja AFP.

Traktatu nie popiera żadne z dziewięciu państw, które posiadają broń jądrową lub co do których uważa się, że ją posiadają; są to: USA, Rosja, Wielka Brytania, Chiny, Francja, Indie, Pakistan, Korea Północna i Izrael.

USA i inne potęgi jądrowe chcą zamiast niego wzmocnienia i potwierdzenia obowiązującego niemal od pół wieku Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NPT), uważanego pod tym względem za kamień milowy. NPT z 1968 roku zakazuje państwom nienuklearnym posiadania tego rodzaju broni, a państwa nuklearne (USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja i Chiny) nie mogą przekazywać komukolwiek bezpośrednio lub pośrednio broni jądrowej lub innych materiałów wybuchowych i muszą kontrolować ten typ broni.

Whyte Gomez powiedziała, że 129 krajów, czyli dwie trzecie ze 193 państw członkowskich, zgłosiło się do udziału w przygotowaniu traktatu, jednak państwa posiadające broń jądrową i należące do NATO, z wyłączeniem Holandii, na terenie której znajduje się amerykańska broń nuklearna, zbojkotowały posiedzenie.

Traktat wymaga od wszystkich ratyfikujących go krajów, aby "nigdy w żadnych okolicznościach nie rozwijały, testowały, produkowały, wytwarzały, posiadały lub w inny sposób wchodziły w posiadanie i magazynowały broń jądrową i inne wybuchowe materiały jądrowe". Traktat zakazuje również stosowania takiej broni i gróźb jej użycia.

Będzie on miał zastosowanie jedynie w stosunku do ratyfikujących go krajów.

Jedno ze źródeł dyplomatycznych z krajów przeciwnych nowemu traktatowi, na które powołuje się agencja AFP, oceniło, że konwencja ta "budzi fałszywe nadzieje" na to, co jest "rzeczywiście możliwe w kwestii rozbrojenia nuklearnego". Traktat ten osłabi tylko globalny system nierozprzestrzeniania broni - dodał dyplomata, podkreślając, że wolałby realizację idei rozbrojenie "stopniowego".

W grudniu 2016 roku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło rezolucję - przy 113 głosach za, 35 przeciwko i 13 wstrzymujących się - postulującej podjęcie "negocjacji w sprawie prawnie wiążącego instrumentu zakazującego broni atomowej" w celu "całkowitej eliminacji tej broni". Już wtedy ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ Matthew Rycroft zapowiedział, że jego kraj nie weźmie udziału w rozmowach o zakazie broni atomowej. Nie uważamy, by te negocjacje doprowadziły do skutecznego postępu w sprawie światowego rozbrojenia jądrowego - tłumaczył.

Chiny rozważały udział w rozmowach w ONZ, ale ostatecznie postanowiły w nich nie uczestniczyć.

(az)