​Naszym celem było przywrócić i zachować pamięć o Żołnierzach Wyklętych - mówiła szefowa Instytutu im. Piłsudskiego dr Iwona Korga, współorganizatorka niedzielnego biegu Tropem Wilczym w Nowym Jorku. Wzięło w nim łącznie udział ponad 250 osób.

Zdjęcie ilustracyjne /Roman Jocher /PAP

Chłodna pogoda nie zraziła uczestników drugiej edycji wydarzenia. Sporo z nich przybyło całymi rodzinami. Jedni biegli, inni maszerowali, jeszcze inni prowadzili wózki dziecięce lub asystowali jadącym na małych rowerkach. W słonecznym Forest Park w dzielnicy Queens entuzjazmu nie brakowało nikomu.

Ponieważ nasz instytut kultywuje edukację historyczną, chcieliśmy, aby to był bieg familijny, rodzinny. Zapraszaliśmy wszystkich: młodych, emerytów, sympatyków, aby oddali cześć żołnierzom niezłomnym. Naszym głównym celem było przywrócić pamięć, pamiętać - powiedziała dr Korga.

Wyraziła zadowolenie z zainteresowania imprezą wielu amerykańskich Polaków. Podkreśliła, że w biegu wzięli m.in. udział harcerze i uczniowie szkół polonijnych, jak również nauczyciele.

"Pięknie nas wsparła Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa. Widać zainteresowanie, zaangażowanie, pamięć i chęć szerzenia patriotycznej pamięci" - oceniła.

Do biegu zarejestrowało się 220 uczestników w wieku od 13 lat. Najstarsi mieli 80 lat i więcej. Oddzielnie startowały najmłodsze dzieci.

Podpułkownik Karol Sobczyk, zastępca attaché przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie, uznał zorganizowanie biegu w środowisku polonijnym za wspaniałą ideę. Zaskoczyła go przede wszystkim obecność bardzo wielu młodych ludzi.

"Myślę, że jest to bardzo dobrym przykładem tego, że można zbliżyć młodzież do naszej historii. Przybliżyć im to co najważniejsze. Jest to dobry model dla innych organizacji polonijnych w USA. Ważne jest to, że jesteśmy razem, pamiętamy, a zarazem myślimy o przyszłości. Jest to też dobra idea, by łączyć Polaków" - wskazał w rozmowie z PAP.

Zawodnicy przebiegli dystans 1963 metrów. Było to symboliczne odwołanie się do roku, w którym zginął ostatni Żołnierz Wyklęty Józef Franczak ps. "Lalek".

Uczestnikom biegu dziękowała konsul Małgorzata Rejek-Radoń. Przypomniała m.in. że żołnierze mieli być zapomniani, władza komunistyczna chciała ich zepchnąć na margines historii. Nie udało się to jednak i także dzięki postawie tych żołnierzy - akcentowała - mamy wolną, niepodległą Polskę.

W przygotowaniu biegu wspierał Instytut Piłsudskiego klub polonijnych biegaczy Polska Running Team. Jego przedstawiciel Artur Tyszuk podkreślił, że jest to największy polski klub w Nowym Jorku, a prawdopodobnie nawet w całych Stanach Zjednoczonych.

Na bieg przychodzi coraz więcej ludzi, w tym dzieci. O to właśnie chodzi, żeby się dotlenić i jednocześnie zrobić coś fajnego, patriotycznego - wskazał Tyszuk.

W niedzielę biegła też m.in. polska imigrantka z 1987 roku, obecnie kurator 14. Okręgu Szkolnego w Nowym Jorku Alicja Winnicka. Jestem tutaj, ponieważ wspieram pracę IPN, szczególnie prof. (Krzysztofa) Szwagrzyka, który poświęcił swoje życie i karierę dla upamiętnienia żołnierzy, którzy byli zapomniani, są dalej wyklęci - mówiła.

Jak dodała, łączyła wielkie nadzieje z nowym rządem licząc, że pracę prof. Szwagrzyka, zwłaszcza nad identyfikacją szczątków żołnierzy niezłomnych i wyklętych nabiorą większego tempa niż pod rządami poprzednich. Zasmucił ją fakt - dodała - że tak się nie stało.

W biegu uczestniczyli nie tylko Polacy. Zwycięzcą okazał się szesnastolatek kolumbijskiego pochodzenia Jairo Reina. W kategorii kobiet wygrała Karolina Niepokój.

Wszyscy biegacze otrzymali medale i koszulki. Instytut ufundował też puchary m.in. dla trzech najlepszych zawodniczek i zawodników.

Instytut Piłsudskiego organizuje 28 lutego, w wigilię Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, okolicznościowe spotkanie. Jego uczestnicy zobaczą m.in. film dokumentalny "Żołnierze wyklęci".

(ph)