Irlandzka policja wciąż poszukuje zabójców 35-letniego Polaka, który w weekend został napadnięty w swoim domu w Ballincollig. Żona mężczyzny, która została ranna w tym ataku, opowiedziała funkcjonariuszom o wydarzeniach tamtej tragicznej nocy.

Zdj. ilustracyjne /Niall Carson /PAP/PA

Jak podaje "Irish Examiner", żona 35-latka miała powiedzieć policjantom, że napastnicy, którzy wtargnęli w niedzielę nad ranem do ich domu, mówili płynnie po angielsku. Byli uzbrojeni w maczety, a na głowach mieli kominiarki. 

Podczas ataku Polka chciała zasłonić swojego męża przed ciosami napastników. Mężczyzna z licznymi obrażeniami trafił do szpitala, ale nie udało się go uratować. Kobieta ma rany cięte na twarzy, szyi i rękach. Dzieci pary i kobieta, która wynajmowała pokój w domu Polaków, nie mają żadnych obrażeń. 

Funkcjonariusze wciąż nie ustalili motywów tego brutalnego ataku. W spalonym aucie porzuconym przez napastników ok. 6 km od miejsca, gdzie mieszkali Polacy, znaleziono broń palną, która została przekazana do dalszych badań. 

"Irish Examiner" pisze, że w internetowej zbiórce pieniędzy na pomoc dla bliskich zamordowanego Polaka zebrano już ponad 6 tys. euro. 

Jak podają lokalne media, Polak mieszkał w Irlandii z rodziną od wielu lat i świadczył m.in. usługi ogrodnicze. Według wstępnych ustaleń policji nie był karany. Na tym etapie śledztwa motyw zbrodni pozostaje niejasny.

Irlandzka policja Gardai wciąż poszukuje świadków zabójstwa i osób, które feralnej nocy znajdowały się w okolicy i mogły widzieć biały samochód sprawców. W internecie opublikowano m.in. apel wideo w języku polskim, skierowany do polskiej społeczności w Irlandii.

Osoby, które mogą mieć informacje o istotnym znaczeniu dla śledztwa, proszone są o kontakt z lokalnym posterunkiem policji pod numerem (353) 21 4946200 lub anonimową linią (353) 1800 666111. 

(mn)