Nieudany atak na służby bezpieczeństwa w Paryżu. Samochód uderzył w radiowóz żandarmerii na Polach Elizejskich. Okazało się, że kierowca był uzbrojony. Mężczyzna został unieszkodliwiony, policja prowadzi dochodzenie.

Operacja policji na Polach Elizejskich /CHRISTOPHE PETIT TESSON /PAP/EPA

Szef MSW Gerard Collom przekazał mediom, że napastnik zmarł podczas próby ataku. Dodał, że w jego samochodzie znaleziono materiały wybuchowe. Prasa z kolei podaje, że w pojeździe natrafiono na butle z gazem, broń krótką oraz karabin Kałasznikowa. 

Jak wyjaśnił Collomb, celem ataku miały być siły bezpieczeństwa. Dochodzenie wszczęła paryska prokuratura ds. antyterroryzmu.

Według agencji AP napastnikiem był 31-latek mieszkający w Argenteuil na paryskich przedmieściach, znany służbom jako islamski radykał.

Francuscy eksperci od dawna alarmują, że we Francji jest aż ponad 10 tysięcy islamskich ekstremistów, którzy mogą zagrażać bezpieczeństwu państwa i służby nie są w stanie objąć ich wszystkich stałą obserwacją - funkcjonariuszy jest za mało i nie dysponują wystarczającymi środkami. 

Policja bada samochód terrorysty, który uderzył w radiowóz żandarmerii. Wbrew wcześniejszym informacjom, pojazd ekstremisty nie eksplodował. Po nieudanym ataku zaczęły się z niego wydobywać kłęby pomarańczowego dymu. 

Prefektura paryskiej policji zaleciła na Twitterze mieszkańcom i turystom unikanie okolic zdarzenia. Reuters przekazał, że ewakuowano robotników prowadzących prace remontowe w pobliskim teatrze Marigny.

We Francji obowiązuje stan wyjątkowy wprowadzony po zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku w Paryżu.

(az)