Specjalna komisja przygotowująca raport w sprawie śmierci Roberta Dziekańskiego na lotnisku w kanadyjskim Vancouver kończy prace. Dziś przesłucha przedstawiciela firmy produkującej paralizatory. Prace nad dokumentem mogą jednak potrwać kilka miesięcy donosi korespondent RMF FM Paweł Żuchowski.

Kanada: Matka zabitego Polaka pozwała policję

Matka Roberta Dziekańskiego, który w 2007 roku zmarł na lotnisku Vancouver po tym, jak kilkakrotnie został rażony paralizatorem przez kanadyjskich policjantów, pozwała o odszkodowanie policję, agencję służb granicznych i władze lotniska. czytaj więcej

Jeżeli zostaną stwierdzone nieprawidłowości, otworzy to drogę do wznowienia procesu i postawienia zarzutów spowodowania śmierci Roberta Dziekańskiego.

Jego matka, w rozmowie z naszym korespondentem wylicza nieprawidłowości w czasie interwencji na lotnisku w Kanadzie: Nie mieli upoważnień nawet do wydawania decyzji, czy użyć tego paralizatora, czy nie. Ten, który wydał rozkaz nie miał prawa, bo jego certyfikat skończył się w 2002 roku - mówi Zofia Cisowska, matka Roberta Dziekańskiego.

Kobieta osiem godzin czekała na syna na lotnisku. Mówiono jej, że Roberta Dziekańskiego nie ma w hali przylotów. Złożyła prywatny pozew przeciwko policji, służbom imigracyjnym i władzom lotniska.

Jutro miną dwa lata od śmierci Polaka.