Podatek od cienia rzucanego na ziemię przez szyldy sklepów wprowadzono w miejscowości Conegliano Veneto na północy Włoch. Sklepikarze protestują przeciwko dodatkowemu obciążeniu, które uznano za najbardziej ekscentryczne w kraju.

Zdj. ilustracyjne /Cultura RM / DPA /PAP/EPA

Jak podała włoska prasa, właściciele sklepów w Conegliano Veneto otrzymali wezwanie do zapłacenia podatku, na widok którego przecierali oczy ze zdumienia. Chodzi o kilkadziesiąt euro za to, że ich szyldy rzucają cień na ziemię. Opłatę tę wprowadziła prywatna firma, która ściąga podatki i inne należności zasilające gminną kasę.

Handlowcy zbuntowali się. Argumentują, że takiego podatku nie ma w żadnym miejscu we Włoszech, a być może także na świecie. Jednak na złości poprzestali, bo - jak zauważono - ewentualne spory z fiskusem i odwołanie się od nakazu zapłaty kosztowałoby ich dziesięć razy więcej. Zapłacili więc żądaną sumę, by oszczędzić sobie jeszcze większych wydatków i nerwów.

Jak zauważył dziennik "Corriere della Sera", ekscentryczny podatek jest owocem "co najmniej mocno naciąganej" interpretacji jednego z dekretów z 1993 roku. Okazało się przy okazji, że obowiązuje także "letnia" wersja tego samego podatku; od cienia rzucanego przez sklepowe markizy chroniące przed słońcem.

(mn)