Do 30 czerwca musi zostać wybrany nowy prezydent Republiki Federalnej Niemiec. W poniedziałek Horst Koehler oświadczył, że ustępuje w trybie natychmiastowym ze stanowiska. Jako powód podał kontrowersje wokół swej niedawnej wypowiedzi na temat interwencji wojskowej w Afganistanie. Kanclerz Niemiec Angela Merkel przyznała, że bardzo ubolewa z powodu decyzji prezydenta.

Prezydent Niemiec Horst Koehler ustępuje ze stanowiska. Jak powód rezygnacji podał kontrowersje wokół swej niedawnej wypowiedzi na temat interwencji wojskowej w Afganistanie. czytaj więcej

Jak powiedziała, o rezygnacji dowiedziała się dopiero po południu, niedługo przed ogłoszeniem jej przez Koehlera. Przyznała, że nie zdołała go przekonać do zmiany postanowienia.

Według Merkel, Koehler przez sześć lat był prezydentem obywateli i ważnym doradcą w czasie kryzysu gospodarczego i finansowego. Wzmocnił wizerunek naszego kraju - podkreśliła.

Prezydent zawiadomił o swej decyzji socjaldemokratycznego przewodniczącego Bundesratu Jensa Boehrnsena. Zgodnie z niemiecką ustawą zasadniczą, w razie wakatu na stanowisku głowy państwa obowiązki prezydenta tymczasowo przejmuje szef Bundesratu - drugiej izby parlamentu federalnego, złożonej z reprezentantów rządów krajów związkowych.

W nadchodzących dniach, zanim wyłoniony zostanie kandydat na następcę Koehlera, rząd zamierza przyjrzeć się stosunkom większości w Zgromadzeniu Federalnym, które wybiera prezydenta, a składa się z członków Bundestagu i takiej samej liczby delegatów 16 niemieckich krajów związkowych.

Media spekulują, że wśród kandydatów na nowego prezydenta wymienia się obecnego ministra finansów Wolfganga Schaeublego oraz przewodniczącego Bundestagu Norberta Lammerta. Obaj są politykami CDU.

Horst Koehler, tłumacząc swoją rezygnację, oświadczył, że ma to związek z kontrowersjami, jakie wywołała jego wypowiedź na temat interwencji wojskowej w Afganistanie. Prezydent zaznaczył, że pomówienie, jakoby opowiadał się za sprzecznym z konstytucją użyciem Bundeswehry do zabezpieczania niemieckich interesów gospodarczych, nie ma jakichkolwiek podstaw. Świadczy ono o braku należnego respektu dla mojego urzędu - powiedział 67-letni Koehler.

W zeszłym tygodniu gwałtowną debatę w Niemczech wywołał wywiad radiowy Koehlera, w którym uzasadnił on udział Bundeswehry w zagranicznych misjach również ochroną niemieckich interesów ekonomicznych. Potem wypowiedzi swe uściślił. Jak oświadczył w ubiegłym tygodniu jego rzecznik, prezydent nie miał tutaj na myśli działań w Afganistanie.

W minionych miesiącach Koehler był również krytykowany za to, że unikał wypowiadania się na temat polityki rządu chadeków i liberałów. Jego kancelarię opuściło kilku wysokich rangą urzędników.

W niemieckim systemie konstytucyjnym prezydent pełni głównie funkcje ceremonialne, ale Koehler, uznany ekspert ekonomiczny i były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego, publicznie wyrażał zaniepokojenie rozmiarami niemieckiego kryzysu finansów publicznych. Horst Koehler po raz pierwszy został prezydentem Niemiec w maju 2004 roku jako kandydat chadeków i liberałów. W maju zeszłego roku został wybrany przez Zgromadzenie Federalne na drugą kadencję.