​Zakończyło się referendum niepodległościowym w irackim Kurdystanie. Lokale wyborcze były otwarte o godzinę dłużej niż planowano, czyli do godz. 19 czasu lokalnego (godz. 18 w Polsce). Rozpoczęło się liczenie deklaracji.

W irackim Kurdystanie mieszka ponad 5 milionów ludzi /STR /PAP/EPA

Według Niezależnej Wysokiej Komisji ds. Wyborów i Referendum w Kurdystanie, frekwencja wyniosła co najmniej 76 proc. Wynik referendum będzie znany w ciągu 72 godzin.

Kurdyjski plebiscyt rozpoczął się o godzinie 7 rano czasu lokalnego. Od 23 września trwa też głosowanie drogą elektroniczną, które ma umożliwić oddanie głosów licznej diasporze kurdyjskiej.

Na kartach do głosowania umieszczone zostało jedno pytanie, napisane w czterech językach używanych na obszarze głosowania: kurdyjskim, arabskim, asyryjskim i turkmeńskim. Brzmi ono: "Czy chcesz by Region Kurdystanu oraz kurdyjskie tereny poza administracją Regionu, stały się niepodległym państwem?".

Referendum zorganizowano w czterech prowincjach, tworzących Region Kurdystanu w Iraku (Irbil, As-Sulajmanijja, Dahuk, Halabdża) oraz w części czterech innych prowincji, tj. w Sindżarze i Równinie Niniwa w prowincji Niniwa, niemal całej prowincji Kirkuk (poza dystryktem Hawidża), dystrykcie Tuz Churmatu w prowincji Salah ad-Din oraz w dystryktach Chanakin i Kifri, a także w mieście Mandali w prowincji Dijala. Głosowanie poza Regionem Kurdystanu wywołuje szczególny sprzeciw władz centralnych w Bagdadzie.

Według informacji podanych przez władze Regionu Kurdystanu na wybory miało przybyć ponad 130 obserwatorów międzynarodowych (w tym m.in. poseł Kornel Morawiecki), a także akredytowało się około 120 dziennikarzy zagranicznych.

(az)