Iran zaatakuje dżihadystów z Państwa Islamskiego, jeśli tylko zbliżą się do jego granic - informuje irańska agencja IRNA, powołując się na źródła w wojsku. Islamiści kontrolują w tej chwili znaczne części pięciu irackich prowincji, w tym Dijali na wschodzie, tuż przy granicy z Iranem.

Dwa brytyjskie myśliwce latają już nad Irakiem, gotowe do zaatakowania celów w pierwszej misji, odkąd parlament wyraził zgodę na naloty przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego. Informację przekazało brytyjskie ministerstwo obrony. czytaj więcej

Jeśli grupa terrorystyczna DAESZ (arabski skrót nazwy Państwa Islamskiego) będzie się zbliżać do naszych granic, zaatakujemy ją w głębi Iraku i nie pozwolimy podejść bliżej - powiedział irański generał Ahmad Reza Purdastan.

USA rozpoczęły naloty. Teheran krytykuje

USA rozpoczęły w sierpniu naloty na pozycje IS w Iraku, a ostatnio w sąsiadującej z nim Syrii, gdzie dżihadyści umacniają siły dzięki wojnie domowej.

Szyicki Iran - sprzymierzeniec rządu w Bagdadzie i wróg sunnickich ekstremistów z IS - twierdzi, że pomaga władzom Iraku i irackim Kurdom zwalczać dżihadystów. Teheran wysłał tam i broń, i doradców wojskowych. Obecnie niektórzy nasi dowódcy doradzają na miejscu irackiej armii i libańskiemu Hezbollahowi - powiedział wiceszef sztabu sił zbrojnych Iranu generał Gholam Ali Raszid.

Prezydent Iranu Hasan Rowhani powiedział na konferencji prasowej w Nowym Jorku, gdzie uczestniczył w sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że "bez pomocy Iranu Bagdad byłby już dziś w rękach terrorystów". Rowhani skrytykował jednak strategię USA i ich sojuszników, mówiąc, że naloty nie mogą doprowadzić do stabilności i bezpieczeństwa w regionie.

(mal)