​Geert Wilders - fanem Rosji. Lider antyimigranckiej holenderskiej Partii Wolności ogłosił, że zamierza niebawem odwiedzić ten kraj. Holenderskie MSW ostrzega tymczasem przed próbami wpływania przez Moskwę na opinię publiczną w Holandii poprzez szerzenie nieprawdziwych informacji i trolling internetowy.

Geert Wilders /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Wilders tymi ostrzeżeniami się nie przejmuje i jak sam powiedział, zamierza zrównoważyć holenderską histeryczną rusofobię. W Holandii po zastrzeleniu przez rosyjskich separatystów samolotu MH17 przeważają nastroje antyrosyjskie.

Wilders - jak twierdzi - ceni sobie wśród Rosjan ich patriotyzm i zapewnia, że Zachód może się wiele od Rosji nauczyć. Jest już po pierwszej rozmowie z rosyjskim ambasadorem.

Wyjazd jest o tyle utrudniony, że stale towarzyszą mu uzbrojeni ochroniarze z powodu wyroku śmierci jaki wydała na niego Al-Kaida.

W Polsce o Wildersie było głośno 5 lat temu, gdy stworzył antypolski portal, w którym wzywał do składania skarg na Polaków. Wówczas RMF FM ogłosiło akcję protestacyjną "Tulipan to lipa", która odbiła się szerokim echem w Polsce i w Holandii.

(az)