Stosunki Rosji z Wielką Brytanią oraz innymi krajami zachodnimi są najgorsze od upadku ZSRR - ocenia "Financial Times", w dzień po decyzji Moskwy o wydaleniu czterech brytyjskich dyplomatów w odpowiedzi na taki sam krok Londynu.

Prezydent Rosji Władimir Putin wyraził wczoraj przekonanie, że obecny kryzys w stosunkach rosyjsko-brytyjskich uda się zażegnać, i zaapelował o przestrzeganie praw i interesów partnera. czytaj więcej

Wprawdzie w wąskim kontekście polityka działań wet za wet pozwala kontrolować emocje, ale w szerszym widać, że prawdopodobne zakończenie tego właśnie dyplomatycznego sporu nie zmienia faktu, że wzajemne stosunki są wyjątkowe złe - czytamy w komentarzu redakcyjnym.

Zachód przyczynił się do obecnego kryzysu, bo zlekceważył niektóre obawy Moskwy - USA powinny na przykład więcej czasu poświęcić na przygotowanie gruntu dla swoich kontrowersyjnych planów budowy tarczy antyrakietowej w Europie.

Ale wina za pogorszenie stosunków Wschodu i Zachodu leży głównie po stronie Rosji - podkreśla gazeta. To bowiem za prezydenta Władimira Putina Kreml wypracował wyjątkowo wojownicze nastawienie do reszty świata. Jak pisze dziennik, Rosja tyranizuje sąsiadów, zwłaszcza w sprawie dostaw energii.

Odnosząc się do sprawy zabójstwa Aleksandra Litwinienki, która bezpośrednio przyczyniła się do obecnego kryzysu, "FT" zauważa, że Putin nie może być traktowany jako kryminalnie odpowiedzialny za otrucie byłego agenta. Ale jest moralnie odpowiedzialny za stworzenie atmosfery, w której rachunki polityczne są rozwiązywane przez morderstwo - podkreśla gazeta.

Rosja musi zrozumieć, że nie można zyskać szacunku, szerząc strach. Szacunek dla rządów prawa i praw człowieka - zwłaszcza prawa do życia - jest fundamentalny - podsumowuje "Financial Times”.