Prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawił wstępny plan reformy wymiary sprawiedliwości. Nie przewiduje on jednak odłączenia prokuratury od ministerstwa sprawiedliwości, o co zabiegał m.in. prezes Sądu Kasacyjnego.

Emmanuel Macron /FRANCOIS MORI /PAP/EPA

Plany związane z wymiarem sprawiedliwości Macron przedstawił w przemówieniu wygłoszonym w Sądzie Kasacyjnym (Cour de cassation), który we Francji pełni funkcję sądu najwyższego. 

Prezydent chce zlikwidować Trybunału Sprawiedliwości Republiki, który zajmuje się nadużyciami ministrów, doprowadzić do "cyfryzacji procedur" sądowych, poprawić efektywność wymierzanych kar oraz wzmocnić "sądownictwo antyterrorystyczne" - wylicza tygodnik "Le Point" i przypomina, że niedawno Paryż zapowiedział utworzenie stanowiska "krajowego prokuratora ds. antyterroryzmu".

Prezydent oświadczył, że prokurator Republiki "bierze udział w działaniach sądowych i wykonuje działalność publiczną", dlatego powinien nadal podlegać ministrowi; sędziowie "prokuratury będą mianowani za zgodą Najwyższej Rady Korpusu Urzędników Sądowych (CSM)" - ogłosił Macron, który - jak podaje "Le Point" - nie ma zamiaru zmieniać składu tego organu.

Zasady nominacji prokuratorów zostaną więc dostosowane do zasad nominacji stosowanych w przypadku sędziów. Oznacza to, że władza wykonawcza w przypadku prokuratorów też będzie musiała brać pod uwagę opinię CSM. Zostanie to zaproponowane w ramach reformy konstytucji - zapowiedział Macron.

Jak komentuje dziennik "Le Figaro", środowisko sądownicze czekało na słowa prezydenta, ale raczej nie jest nimi usatysfakcjonowane. Jeszcze przed przemówieniem Macrona głos w tej sprawie zabrał pierwszy prezes Sądu Kasacyjnego Bertrand Louvel, a także prokurator generalny tego sądu Jean-Claude Marin. Obaj domagali się większej niezależności prokuratury.

"Le Point" podaje, że prezes i prokurator generalny Sądu Kasacyjnego proponowali odłączenie prokuratury od ministerstwa sprawiedliwości.

Prezydent przypomniał też w przemówieniu, że zamierza zlikwidować Trybunał Sprawiedliwości Republiki. To instytucja stworzona w 1993 roku z zadaniem sądzenia ministrów za przestępstwa i wykroczenia popełnione w ramach pełnionych funkcji. O jej likwidacji szef państwa mówił po raz pierwszy latem 2017 roku; uważa, że ministrowie powinni być traktowani jak zwykli obywatele.

Dziennik "Le Parisien" przypomniał, że Trybunał Sprawiedliwości Republiki osądził dotychczas tylko siedem osób i jest krytykowany za pobłażliwość, m.in. wobec Christine Lagarde, w przeszłości minister finansów Francji, a obecnie szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W związku z aferą wokół biznesmena i byłego ministra Bernarda Tapie Lagarde została uznana za winną zaniedbania, ale nie nałożono na nią kary.

(az)