12 osób trafiło do aresztu w związku z wybuchami w chińskim mieście Tiencin. Wśród podejrzanych są członkowie kierownictwa firmy, w której doszło do wybuchów. W eksplozjach zginęło prawie 140 osób.

Aresztowano 12 osób w związku z eksplozjami w Tiencinie /EPA/STR CHINA OUT /PAP/EPA

Do wybuchów, które zniszczyły sporą część portu w Tiencinie doszło w magazynie firmy Ruihai, w którym przechowywano niebezpieczne chemikalia. Przedsiębiorstwo w swojej działalności nie przestrzegało standardów dotyczących produktów chemicznych.

Wśród aresztowanych jest m. in. szef przedsiębiorstwa Ruihai, wiceszef oraz trzech zastępców dyrektora generalnego. Jak wynika ze śledztwa, w sprawę zamieszani są też wysocy rangą urzędnicy z Tiencinu, którzy najpewniej przyjmowali łapówki od Ruihai oraz innych firm, w zamian za ignorowanie naruszanych przez nie norm bezpieczeństwa. W następstwie wybuchów władze Chin zwolniły szefa państwowego urzędu bezpieczeństwa pracy Yanga Donglianga.

Do eksplozji i pożaru w Tiencinie doszło 12 sierpnia. Dotychczas potwierdzono śmierć 139 osób, w tym 84 strażaków. 34 ludzi uważa się za zaginionych. Rannych zostało 700 osób, z czego ponad 500 wciąż przebywa w szpitalach.  

(az)