​Prezydent Filipin Rodrigo Duterte wydał zgodę na wyprawę badawczą na stanowiący część dna Morza Filipińskiego Płaskowyż Benham (Benham Rise), gdzie w marcu tego roku chińskie jednostki prowadziły poszukiwania surowców.

Manila - stolica Filipin (zdjęcie ilustracyjne). /P. Schickert / Arco Images /PAP/EPA

W ekspedycji ma wziąć udział pięć rządowych jednostek. Termin wyprawy ustalono na 5-7 maja - informuje w niedzielę filipiński dziennik "PhilStar" na podstawie komunikatu ministerstwa rolnictwa.

Płaskowyż Benham to wygasły podmorski masyw wulkaniczny o średnicy około 250 kilometrów, wyniesiony o 2 tys. metrów ponad otaczającą go pięciokilometrową głębię. Od filipińskiej wyspy Luzon dzieli go dystans około 250 kilometrów. Leży po przeciwnej stronie Filipin niż Morze Południowochińskie, które od lat pozostaje akwenem sporów o suwerenność państw wspólnoty ASEAN z Chinami.

Ruszajcie i odkrywajcie co trzeba zrobić, by ochronić teren - powiedział prezydent Duterte cytowany przez przedstawiciela ministerstwa. Filipiny uważają Płaskowyż Benham za część swego szelfu kontynentalnego, co w 2012 roku zostało zaakceptowane przez ONZ.

W marcu minister obrony Filipin Delfin Lorenzana wyraził zastrzeżenia wobec obecności chińskich jednostek badawczych w rejonie Płaskowyżu Benham. Strona chińska w odpowiedzi twierdziła, że jedynie wykonywała manewry w ramach tzw. swobody żeglugi i zapewniła Filipiny, że uszanuje ich prawa do tego szelfu. Według Duterte obecność chińskich jednostek w rejonie płaskowyżu nie oznaczała wtargnięcia na filipińskie wody.

Prezydent powiedział, że nosi się z zamiarem przemianowania Płaskowyżu Benham na Płaskowyż Filipiński (Philippine Rise).

W wyprawie poza rządowymi okrętami wezmą udział także nowoczesne jednostki rybackie

Ekspedycja wyruszy z miasta Infanta w prowincji Quezon na północ od Manili. Pierwotnie zakładano, ze okręty wypłyną w połowie kwietnia, jednak wyprawę musiano odłożyć ze względu na niekorzystne warunki pogodowe.

Prezydent Duterte przyznaje, że jego kraj nie może pozwolić sobie na własne platformy wiertnicze, dlatego pozostaje otwarty na współdzielenie bogactw naturalnych Morza Południowochińskiego z Pekinem. Obserwatorzy krytykują "zbyt miękkie" stanowisko Duterte wobec sporów o suwerenność nad tamtejszymi wyspami.

W ramach rozpatrywania złożonego przez Filipiny pozwu Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał w lipcu ubiegłego roku za bezzasadne chińskie roszczenia do traktowania znacznej części Morza Południowochińskiego jako własnej strefy ekonomicznej. W odpowiedzi Chiny wykluczyły podporządkowanie się temu rozstrzygnięciu. Podsumowanie zakończonego w sobotę w Manili 30. szczytu ASEAN pomija to wszystko milczeniem.

(łł)