Broniąca wolności słowa organizacja Knight First Amendment Institute z uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku pozwała prezydenta USA Donalda Trumpa za blokowanie użytkowników na Twitterze. Argumentuje, że jest to sprzeczne z pierwszą poprawką do konstytucji USA.

Donald Trump /PAP/EPA/Olivier Douliery / POOL /PAP/EPA

Pozew złożony w Nowym Jorku dotyczy konta @realDonaldTrump, które prowadzone jest osobiście przez Trumpa, nie jest to natomiast oficjalne konto prezydenta USA, które prowadzi Biały Dom.

Pozew skierowano w imieniu siedmiu prywatnych użytkowników Twittera, którzy uważają, że prezydent zablokował możliwość obserwowania swojego konta osobom odpowiadającym w sposób krytyczny na jego tweety bądź takim, którzy się z nim nie zgadzali lub go wyśmiewali.

W pozwie napisano, że ograniczanie dostępu do dyskusji na Twitterze jest równoznaczne z dążeniem do stłumienia sprzeciwu, co jest niekonstytucyjne. Zgodnie z pozwem, skoro Trump często używa tego konta do ogłaszania swoich prezydenckich decyzji, to kwalifikuje się ono jako forum publiczne, z którego rządzący nie mogą nikogo wykluczać.

Biały Dom nie skomentował jeszcze pozwu, natomiast w zeszłym miesiącu jego rzecznik prasowy Sean Spicer powiedział, że tweety Trumpa powinny być uważane za "oficjalne oświadczenia prezydenta USA".

Możliwość widzenia prezydenckich tweetów przez wszystkich ma zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania demokracji - ocenił Joseph Papp, jeden z siedmiu zablokowanych użytkowników.