Władze w Pekinie odrzuciły krytykę Stanów Zjednoczonych ws. ostatnich wyroków dla obrońców praw człowieka w Chinach. Według Chin amerykańska krytyka jest bezpodstawna, a sąd wydał wyroki zgodnie z obowiązującym prawem.

Władze w Pekinie odrzucają krytykę USA ws. ostatnich wyroków skazujących dla obrońców praw człowieka /ZHANG XIAOLI /PAP/EPA

Sąd w Chinach skazał trzech obrońców praw człowieka i prawnika na kary więzienia. Uznał, że mężczyźni dopuścili się działalności wywrotowej. W czwartek rzecznik Departamentu Stanu USA powiedział, że Stany Zjednoczone są zaniepokojone tymi wyrokami, wydanymi "najwyraźniej na podstawie zarzutów mających polityczny charakter". Jednocześnie Waszyngton zaapelował o zwolnienie skazanych.

"Uszanujcie fakty"

W odpowiedzi na te zarzuty rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying podkreśliła w sobotę, że są one "bezpodstawne" i zaapelowała do USA o "uszanowanie faktów". Chińskie władze sądowe działały w tych sprawach zgodnie z prawem, przez co prawa i interesy oskarżonych były efektywnie chronione - podkreśliła przedstawicielka chińskiego resortu dyplomacji cytowana przez agencję Xinhua.

Skazani obrońcy praw człowieka byli powiązani z kancelarią prawniczą Fengrui. Zajmuje się ona szczególnie drażliwymi politycznie przypadkami. Kancelaria reprezentowała ludzi, którzy wystąpili przeciwko Komunistycznej Partii Chin. Znana jest z reprezentowania dysydentów, członków zakazanych grup religijnych czy ofiar nadużyć seksualnych.

Wszyscy zostali aresztowani w lipcu 2015 roku podczas ogólnokrajowej kampanii wymierzonej w działaczy i prawników, głównie z Fengrui. W ramach akcji zatrzymano ok. 300 prawników i aktywistów, z których większość wkrótce uwolniono. Około 10 osób zostało formalnie aresztowanych i od ponad roku oczekuje na proces.