Brytyjskie władze zastanawiają się nad zaostrzeniem przepisów dotyczących dronów. Ma to związek z incydentem, do którego doszło podczas lądowania pasażerskiego airbusa z 132 osobami na pokładzie - w maszynę uderzył zdalnie sterowany pojazd, latający nad lotniskiem Heathrow w Londynie. To pierwszy taki przypadek na Wyspach Brytyjskich.

Brytyjskie władze zastanawiają się nad zaostrzeniem przepisów dotyczących dronów. Ma to związek z incydentem, do którego doszło podczas lądowania pasażerskiego airbusa z 132 osobami na pokładzie - w maszynę uderzył zdalnie sterowany pojazd, latający nad lotniskiem Heathrow w Londynie. To pierwszy taki przypadek na Wyspach Brytyjskich.
Podchodzący do lądowania airbus z 132 osobami na pokładzie uderzył w niedzielę w zdalnie sterowany pojazd latający nad lotniskiem Heathrow w Londynie /RITCHIE B. TONGO /PAP/EPA

Rozpoczęte dochodzenie ustali dokładne okoliczności zdarzenia, tymczasem głos w dyskusji zabrali przedstawiciele Brytyjskiego Stowarzyszenia Pilotów. Od dawna ostrzegali, że przy olbrzymiej liczbie sprzedawanych dronów i liberalnym podejściu do prawa ich właścicieli, taki incydent był tylko kwestią czasu.

Ich zdaniem, obowiązujący regulamin jest notorycznie łamany - drony nie mogą unosić się wyżej niż 120 metrów nad ziemią i powinny być pilotowane z dala od lotnisk.

Jednym z praktycznych zabezpieczeń, jakie proponują piloci, byłoby wyposażenie urządzeń w oprogramowanie, które pomogłoby uniknąć niebezpiecznych incydentów.

Taki "elektroniczny kaganiec" automatycznie unieruchamiałby drony, jeśli znalazłyby się one w pobliżu portów lotniczych i podobnych obiektów.

W każdym takim urządzeniu musiałaby zostać zainstalowana baza danych z koordynatami satelitarnymi lotnisk.

Jak zauważają piloci z brytyjskiego stowarzyszenia, niezmiernie ważne jest przeprowadzanie badań, które ustaliłyby realny zakres zniszczeń, do jakich może dość podczas kolizji drona z samolotem. To jednak bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Mimo to Brytyjskie Stowarzyszenie Pilotów będzie domagało się podjęcia tych działań. Jego przedstawiciele zaznaczają, że istnieje wiele badań, dotyczących kolizji z ptakami. Podkreślają jednocześnie, że ptaki po zderzeniu z samolotem odbijają się od kadłuba. Nie wiadomo natomiast, czy dron, który uderzy w samolot lecący z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę, nie jest w stanie przebić szyby kokpitu i doprowadzić do krytycznego zagrożenia. Wessany do silnika również potencjalnie może spowodować awarię. To - zdaniem pilotów- powinny sprawdzić szczegółowe badania.

(j.)