ZUS kwestionuje średnio co dziesiąte zwolnienie lekarskie. W 2014 r. wystawiono niemal 19 mln zwolnień, do końca sierpnia tego roku już 13 mln – informuje „Gazeta Wyborcza”. Okazuje się, że zwolnienia lekarskie można także kupować w internecie – koszt to od 50 do 200 zł.

ZUS kwestionuje średnio co dziesiąte zwolnienie lekarskie / HELMUT FOHRINGER APA /PAP

Ponad tysiąc zarzutów dotyczących przyjmowania łapówek w związku z wystawianiem bezpodstawnych druków zwolnień lekarskich postawiono lekarce z Sosnowca - poinformowało biuro prasowe śląskiej policji. Według policji proceder trwał kilkanaście lat. czytaj więcej

W I półroczu br. ZUS przeprowadził 300 tys. kontroli. Wydał 12,5 tys. decyzji o wstrzymaniu wypłaty zasiłku chorobowego, a 115 tys. osób obniżył jego wysokość. Dzięki kontrolom zaoszczędził 100 mln zł.

W okresie wakacji i świąt narodowych bardzo wiele osób cierpi na cykliczne bóle kręgosłupa. Jeśli w historii choroby występowały już podobne problemy, trudno stwierdzić, czy pacjent symuluje, czy nie. Często słyszę też: "Trzy dni nie było mnie w pracy, miałem biegunkę". To zawsze choroby, które ciężko sprawdzić – mówi „Gazecie” poznański lekarz rodzinny Aleksander Baran. Dodaje, że pacjenci mają też swoje sposoby na ewentualne kontrole ZUS-u. Na dostarczenie zwolnienia pracodawcy jest siedem dni, więc starają się o krótkie, ale częste - po pięć dni. Zanim druk dotrze do ZUS-u, jest po chorobie i niczego nie można skontrolować -  tłumaczy.

Jak pisze gazeta, w internecie roi się od porad, jak symulować chorobę. Najbardziej polecana jest depresja. W sieci można też kupić zwolnienie. Na jednym ze znanych portali ogłoszeniowych lekarzy oferujących zwolnienia są dziesiątki. Ceny: od 50 do 200 zł.
 
Problem rozwiązałoby wprowadzenie systemu e-zwolnień, dzięki któremu ZUS wiedziałby o chorobie pracownika w kilka sekund. Ma on zacząć działać już 1 stycznia 2016 roku.

(mpw)