Mimo wykrycia w ubiegłym tygodniu na terenie Polski nowego przypadku afrykańskiego pomoru świń u dzika, Komisja Europejska nie zwiększy strefy zakażonej. "System nadzoru działa dobrze" - mówi rzecznik komisarza UE ds. zdrowia.

Mamy w Polsce kolejny przypadek afrykańskiego pomoru świń. Wirusa ASF wykryto u padłego dzika w rzece Świsłocz na granicy z Białorusią. Próbki przebadano w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach, ale trafią jeszcze do unijnego ośrodka referencyjnego w Hiszpanii - wyniki tych badań poznamy... czytaj więcej

Dzik został znaleziony w strefie skażonej, co pokazuje, że system

nadzoru działa dobrze. Nie potrzebna jest więc zmiana zasięgu strefy - powiedział Vincent.

Rzecznik komisarza UE ds. zdrowia Frederic Vincent potwierdził tym samym wcześniejsze doniesienia dziennikarki RMF FM, Katarzyny Szymańskiej-Borginon.

Trzeci zakażony dzik został znaleziony martwy w rzece Świsłocz, na granicy z Białorusią. Zwierzę wyłowiono z rzeki cztery kilometry od miejsca, w którym wcześniej natrafiono na martwe zwierzęta z wirusem ASF.

Pierwszy przypadek ASF w Polsce stwierdzono w gminie Szudziałowo w powiecie sokólskim, kilkaset metrów od polsko-białoruskiej granicy. Drugiego zarażonego dzika znaleziono w odległości około 15 km od pierwszego.

Wprowadzono więc dwie strefy - zakażoną z większymi ograniczeniami, która obejmuje powiaty w województwie podlaskim przy granicy z Białorusią i Litwą, oraz większą strefę buforową, która obejmuje obszar około 50 km dalej w głąb kraju od strefy zakażonej.

Jak wynika z przepisów Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt OIE, a konkretnie Kodeksu Zdrowia Zwierząt Lądowych, restrykcje w handlu trzodą chlewną w tej strefie zostały ustanowione na trzy lata, "co najmniej do 2017 roku".

(abs)