Prokuratura wszczęła śledztwo ws. 35-latka, który nad ranem w podwarszawskim Legionowie zastraszył maszynistę i porwał lokomotywę - poinformowała PAP rzecznik prokuratury Warszawa-Praga Marcin Saduś. Mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Do zdarzenia doszło o godz. 4:20 na stacji Legionowo Przystanek. Od strony Nowego Dworu Mazowieckiego w kierunku Warszawy jechała lokomotywa bez wagonów. Gdy maszynista zatrzymał się przed znakiem "stop", usłyszał hałas na dachu. Nagle sprawca rozbił szybę w kabinie i wdarł się do środka. Zagroził maszyniście i kazał mu ruszyć - relacjonowała w czwartek podkom. Emilia Kuligowska z policji w Legionowie.

Maszynista prowadził lokomotywę przez ok. półtora kilometra, po czym odmówił dalszej jazdy, argumentując, że grozi jej wykolejenie. Wtedy - według relacji policji - sprawca wybiegł na torowisko i omal nie wpadł pod pociąg nadjeżdżający z przeciwnego kierunku. Uciekł w stronę peronów, a następnie został schwytany po policyjnym pościgu. Sterroryzowany maszynista został lekko ranny w dłonie.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś, w czwartek Prokuratura Rejonowa w Legionowie wszczęła śledztwo "w sprawie spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, poprzez zmuszenie groźbą pozbawienia życia maszynisty pociągu relacji Gdańsk-Pruszków do kontynuowania jazdy pociągiem".

Prok. Saduś dodał, że śledztwo dotyczy także zniszczenia szyby kabiny lokomotywy i pozbawienia wolności maszynisty.

(az)