Trzy osoby usłyszały zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 26-letniego Patryka R. Do zabójstwa doszło 17 lutego w okolicach Międzychodu. Ciało Patryka R. odnaleziono we wtorek zakopane w lesie.

Zdj. ilustracyjne /Archiwum RMF FM

21 lutego policjanci z Sierakowa otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 26-latka Patryka R. W trakcie działań policji sprawdzane były m.in. osoby, z którymi mężczyzna mógł się spotykać czy kontaktować w ostatnich dniach.

Analiza zachowań tych osób, które znalazły się w kręgu podejrzeń, mogła wskazywać, że to zaginięcie mogło mieć jednak związek z popełnieniem przestępstwa. W związku ze swoimi ustaleniami policjanci nawiązali kontakt z prokuraturą rejonową w Szamotułach. Zapadła decyzja o zatrzymaniu tych osób, z którymi były już wówczas zaplanowane czynności procesowe; przesłuchania, eksperymenty. Policjanci bardzo szybko ustalili, że zaginiony 26-latek został zamordowany - powiedział w czwartek na konferencji prasowej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Jak dodał, w trakcie rozmów i przesłuchań podejrzanych policjanci otrzymali informację o miejscu, gdzie mogło zostać ukryte ciało. Jak się okazało, zwłoki mężczyzny znajdowały się w lesie kilka kilometrów od miejscowości Sieraków. Jak mówił Borowiak, miejsce zostało "zamaskowane, przykryte gałęziami, liśćmi, aby maksymalnie zamaskować ślady ukrycia ciała".

Jako materiał dowodowy policjanci zabezpieczyli łopaty, kilof, rękawiczki oraz szereg innych śladów, które mają związek z tą sprawą - powiedział Borowiak.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus podkreśliła, że początkowo doszło do zatrzymania jednej osoby - 27-letniego Piotra D., który miał wskazać śledczym miejsce ukrycia zwłok.

W tym miejscu został przeprowadzony eksperyment procesowy, podczas którego Piotr D. opisał okoliczności zdarzenia, przedstawiając swoją wersję zdarzenia. Mówił, że umówił się z Patrykiem R. i to był pomysł jego i jego dwójki kolegów i podczas tego spotkania chciano z nim porozmawiać, a sytuacja następnie rozwinęła się w ten sposób, że Patryk R. został pobity ze skutkiem śmiertelnym, następnie został zakopany, po to, by ukryć ślady przestępstwa - mówiła prokurator.

Jak zaznaczyła, przeprowadzone na miejscu oględziny "wskazywały jednoznacznie, że do zgonu Patryka R. doprowadziły osoby trzecie i że działanie tych osób nie było przypadkowe".

Zwłoki nosiły bardzo liczne ślady obrażeń i to obrażeń po pobiciu na całym ciele. Przeprowadzona kilka godzin później sekcja zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej wykazała jednoznacznie, iż na ciele mężczyzny mamy kilkadziesiąt obrażeń spowodowanych takimi narzędziami jak kij bejsbolowy, takimi narzędziami, które miały bardzo twarde podłoże - podkreśliła. Dodała jednak, że "obrażeniem, które było bezpośrednia przyczyną, zgonu było zmiażdżenie krtani, a więc do śmierci doszło na skutek gwałtownego uduszenia".

W związku ze sprawą zatrzymano wówczas kolejne dwie osoby, które miały brać udział w zabójstwie - braci Tomasza D. i Mateusza D.

Na podstawie wyjaśnień wszystkich podejrzanych możemy powiedzieć, że cała trójka mężczyzn to zdarzenie zaplanowała. Naszym zdaniem to zostało zaplanowane już jako zabójstwo, a nie jako pobicie - zaznaczyła Mazur-Prus. Jak dodała, zdaniem śledczych miejsce, w którym zostały zakopane zwłoki, także zostało przygotowane już wcześniej.

Według ustaleń prokuratury, wszystkich mężczyzn łączyły drobne konflikty. Przyznali się do zabójstwa Patryka R.

Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi im kara od 12 lat pozbawienia wolności. Prokuratura zapowiedziała także, że jeszcze w czwartek zostanie złożony wniosek do sądu o areszt dla podejrzanych.

(az)