Rozszczelnienie nielegalnie używanej butli gazowej - to prawdopodobna przyczyna wczorajszego wybuchu w bloku przy ulicy Hutniczej w Gliwicach. Policja potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje, że w mieszkaniu, w którym doszło do eksplozji, odłączony był prąd i gaz.

W tym bloku doszło do ekspozji /Anna Kropaczek /RMF FM

Dwie z pięciu osób rannych w wybuchu są w ciężkim stanie. Leżą w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Jak informuje policja, w tej sprawie ma zostać wszczęte śledztwo w kierunku spowodowania zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób oraz zniszczenia mienia w wielkich rozmiarach.

Eksplozja zniszczyła elewację bloku, okna i drzwi w kilku mieszkaniach oraz 4 zaparkowane w pobliżu samochody.

Do wybuchu doszło na parterze czteropiętrowego bloku. W mieszkaniu były wtedy 4 osoby: trzech mężczyzn i kobieta. Oprócz nich w eksplozji został ranny przypadkowy przechodzień.

Świadkowie mówią, że to cud, że więcej osób nie zostało rannych. Szczęście, że nie stało się to akurat po mszy w kościele, gdy przechodzą tędy tłumy ludzi - usłyszała reporterka RMF FM od jednego z mieszkańców.

Prawdopodobnie do wybuchu doszło podczas imprezy zakrapianej alkoholem. Sąsiedzi mówią, że bardzo często odbywały się tutaj libacje. Policja z mieszkania, w którym wybuchł gaz, w sobotę zabrała kilka osób do izby wytrzeźwień.

(mpw)