Duże zadymienie i parterowa konstrukcja zakładu produkującego znicze we Wrocławiu utrudniają akcję strażaków. Przy ulicy Lutyńskiej płonie blisko 100-metrowa hala. Z ogniem walczy piętnaście jednostek straży pożarnej. Z budynku mieszkalnego, przylegającego do zakładu ewakuowano dwie osoby. Nikt nie ucierpiał.

Zdj. z miejsca pożaru /Bartłomiej Paulus /RMF FM

W budynku zgromadzono dużą ilość materiałów łatwopalnych: świec, palet, kartonów i starych mebli. 

Zakład ma konstrukcję parterową, a między dachem a halą jest ślepy pułap z drewna, którego konstrukcja utrudnia akcję. Strażacy nie mogą wejść do tego miejsca, ani od wnętrza hali, ani od strony nadwyrężonego ogniem dachu. 

Strażakom udało się uratować przylegający do hali budynek mieszkalny, z którego ewakuowano dwie osoby. To właściciele fabryki. Akcję utrudnia również brak hydrantów w okolicy. Jedyny działający nie wystarcza. Warunki pracy są ciężkie - przyznaje Sylwester Dąbek, zastępca komendanta miejskiego straży pożarnej. Dodaje: Ten dym jest wynikiem tlenia się płyty wiórowej. Parafina się już nie pali. Zagrożenia największego nie ma. 

(mpw, mal)