Dyrektor szkoły, w pobliżu której w pierwszej połowie maja pobito uczennicę, pozostanie na stanowisku. O decyzji władz Gdańska poinformował wiceprezydent miasta Piotr Kowalczuk. O rozważenie odwołania dyrektora prosiła samorząd kurator oświaty.

Jedna z oskarżonych gimnazjalistek /Adam Warżawa /PAP

Informując o decyzji Kowalczuk podkreślił, że podjęto ją po "bardzo rzetelnym zbadaniu wszystkich dowodów w sprawie" i konsultacjach z wieloma gremiami, w tym uczniami szkoły, nauczycielami, rodzicami i Rzecznikiem Praw Dziecka.

Jednocześnie chciałbym oświadczyć i prosić pomorską kurator oświaty a także minister edukacji panią Annę Zalewską, by nie dokonywała publicznych medialnych linczów na dyrektorach placówek oświatowych w mieście Gdańsku, ale żeby rzetelnie badały i starały się wyjaśnić wszystkie okoliczności każdej ze spraw - każdej, która jest skomplikowana - powiedział Kowalczuk. Zaapelował też, by minister i kurator "nie wykorzystywały tego incydentu do podtrzymywania tezy o tym, że gimnazja w Polsce są jedynie złem".

Kowalczuk przeprosił też uczniów ZSO nr 7 za swoją wypowiedź sprzed kilkunastu dni, w której informował, że uczniowie placówki będący świadkami zdarzenia nie pomogli bitej uczennicy i nie zareagowali. Przyznał, że jest to nieprawda, a swoją wcześniejszą wypowiedź oparł na szczątkowych informacjach, które wówczas posiadał.

Dyrektor: W naszym przekonaniu szkoła dopełniła obowiązków

W naszym przekonaniu szkoła dopełniła swoich obowiązków w zakresie zapewnienia bezpiecznych warunków nauki i opieki, zgodnie z wymaganiami prawa, ale także zgodnie z programem wychowawczym, zgodnie z naszą powinnością nauczycielską. Dostrzegamy jednak po tej sytuacji potrzebę zrobienia zdecydowanie więcej (...) - zapewnienia większego bezpieczeństwa uczniom w drodze do i ze szkoły - powiedział z kolei Marcin Hintz, dyrektor ZSO nr 7.

Obecny na spotkaniu, współpracujący z samorządem mecenas Roman Nowosielski przypomniał, że do pobicia doszło poza szkołą, w miejscu nieobjętym monitoringiem, a pracownicy placówki dowiedzieli się o zajściu z anonimowego telefonu, którego autor podał niewłaściwą lokalizację zajścia: poinformował, że ma ono miejsce "między blokami", czyli w pewnej odległości od szkoły, a nie - jak było w istocie - tuż za jej murami.

Nowosielski zapewnił, że gdyby pracownicy szkoły wiedzieli, iż incydent rozgrywa się tak blisko, udaliby się na miejsce, mimo że zdarzenie miało miejsce poza terenem placówki.

W pierwszej połowie maja policja otrzymała zgłoszenie o bójce w pobliżu gimnazjum nr 3 na gdańskim Chełmie. Policjanci znaleźli tam pobitą 14-latkę. Dzień po zdarzeniu jedna z uczennic na portalu społecznościowym umieściła film, na którym widać jak grupa dziewcząt bije, ciągnie za włosy i kopie po głowie siedzącą na chodniku dziewczynę.

Według kurator dyrektor "nie zareagował w sposób ludzki na informację dotyczącą bójki w okolicach szkoły"

Pomorskie kuratorium oświaty przeprowadziło kontrolę w Gimnazjum nr 5 (uczennicami tej szkoły są trzy napastniczki) i w Gimnazjum nr 3 (uczennicą tej szkoły stanowiącej część ZSO nr 7, jest pokrzywdzoną). 23 maja pomorska kurator oświaty Monika Kończyk poinformowała, że w efekcie kontroli złożyła wniosek do prezydenta Gdańska "o rozważenie zasadności wszczęcia postępowania odwołującego dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 z pełnionej funkcji w związku z poważnymi zaniedbaniami". Wniosek motywowano faktem, iż dyrektor "nie zareagował w sposób ludzki na informację dotyczącą bójki w okolicach szkoły".

2 czerwca do sprawy pobicia ustosunkowała się też, w czasie swojej wizyty w Gdańsku, minister Anna Zalewska. Pytana, czy jej zdaniem dyrektor ZSO nr 7 powinien zostać odwołany, powiedziała, że taka decyzja leży w kompetencjach samorządu. Dodała jednak, że "kompetencją każdego samorządu jest - w szczególnych wypadkach, odwołać dyrektora". Samorząd nie jest zamknięty żadną procedurą. Mam nadzieję, że pan prezydent Gdańska uznaje, że to jest ten szczególny, bardzo szczególny wypadek i może tę decyzję podjąć nie bacząc na wnioski pokontrolne kuratora oświaty - mówiła.

5 czerwca w Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego Gdańsk Południe ruszył proces ośmiorga nieletnich podejrzewanych o udział w pobiciu 14-letniej gimnazjalistki lub podżegania do bójki. Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami. Kolejną rozprawę Wydział Rodzinny Sądu Rejonowego Gdańsk Południe wyznaczył na 23 czerwca. Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście prowadzi z kolei śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników szkoły w związku z pobiciem uczennicy. 

(mpw)