Weronika Marczuk-Pazura jest już wolna. Krótko przed godziną 19. opuściła budynek warszawskiego sądu. Nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Jej adwokaci poinformowali jedynie, że nie przyznaje się ona do winy. Wcześniej Marczuk-Pazura wpłaciła 600 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Prezenterka telewizyjna i prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych Bogusław S. usłyszeli zarzuty korupcyjne, związane z prywatyzacją WNT.

W sobotę sąd rozpatrzy wniosek o tymczasowe aresztowanie Weroniki M.-P. Warszawska prokuratura postawiła jej zarzut powoływania się na wpływy oraz żądania i wzięcia łapówki w zamian za pośredniczenie w korzystnym rozstrzygnięciu prywatyzacji Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Znana prezenterka nie... czytaj więcej

Gdyby Marczuk-Pazura nie wpłaciła pieniędzy, musiałaby pozostać w areszcie przez trzy miesiące.

Po opuszczeniu gmachu sądu Marczuk-Pazura nie była specjalnie rozmowna. Mówił za nią natomiast adwokat Maciej Lach. Klientka twierdzi, że jest niewinna i będzie swojej niewinności dowodzić przed sądem - podkreślił:

Ona sama - w przyciemnianych okularach, wyprowadzana przez funkcjonariuszy CBA, ubranych w kominiarki - nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Niestety nie będę się wypowiadać. Mogę tylko pozdrowić i uciekam do domu - powiedziała:

Ale najpierw do izby zatrzymań po rzeczy, które od czwartku leżały w depozycie. Agenci CBA otworzyli jej tylne drzwi w cywilnym samochodzie, a chwilę później spowodowali duże zamieszanie koło budynku sądu. Łamiąc przepisy, ze znaczną prędkością przejechali około 200 metrów pod prąd jednokierunkową ulicą. Co ciekawe, samochody nie były oznakowane, nie miały też żadnych znaków uprzywilejowania. Funkcjonariusze używali wyłącznie klaksonów. Samochody, jadące z przeciwnego kierunku, zostały zmuszone do zatrzymania się lub ucieczki na pobocze.

W piątek prokuratura postawiła Marczuk-Pazurze i prezesowi Wydawnictw Naukowo-Technicznych Bogusławowi S. zarzuty dotyczące korupcji. Prezenterka jest podejrzana o powoływanie się na wpływy oraz żądanie i wzięcie łapówki za pośredniczenie w korzystnym rozstrzygnięciu procesu prywatyzacyjnego wydawnictw. Prezes WNT miał natomiast przyjąć łapówkę w wysokości nie mniejszej niż 10 tysięcy euro. Obydwoje zostali zatrzymani w środę. Kobiecie grozi do 8 lat więzienia, prezesowi - do dziesięciu.

Warszawski sąd uznał, że areszt nie jest w przypadku prezenterki konieczny. Ze względu na powagę zarzutów i wysokość kwoty, jakiej one dotyczą, wyznaczono również wysoką kaucję, na co zwracają uwagę prawnicy kobiety. Obrońca Marczuk-Pazury poinformował również, że jego klientka zgodziła się na publikowanie jej nazwiska i wizerunku, gdyż - jak zaznaczył - jest niewinna i zamierza tego dowieść. Prezenterka uważa, że padła ofiarą prowokacji CBA.

Prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych Bogusław S. wyjdzie na wolność po wpłaceniu 50 tysięcy złotych kaucji.