Szpital wojewódzki w Kielcach chce wybudować na oddziałach pediatrycznych salę przeznaczoną dla młodych, agresywnych pacjentów. To dlatego, że coraz więcej młodzieży trafia tam w wyniku zatruć dopalaczami, alkoholem czy narkotykami. Niepełnoletnie osoby awanturują się na oddziałach, zaczepiają innych małych pacjentów, a nawet wszczynają bójki z pielęgniarkami.

Szpital wojewódzki w Kielcach /Michał Michta /RMF MAXXX

Skala problemu, jak informują pracownicy szpitala wojewódzkiego w Kielcach, jest coraz większa. 

Na oddziały pediatryczne przywożone są młode osoby, które zażyły nieznane środki albo przesadziły z alkoholem. Tylko w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku w centrum pediatrii naszego szpitala hospitalizowanych było 72 niepełnoletnich pacjentów, u których stwierdzono ostre zatrucia nieznanymi substancjami psychoaktywnymi - mówi w rozmowie z RMF MAXXX rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach Anna Mazur-Kałuża.

Rzeczniczka dodaje, że tacy młodzi pacjenci są często bardzo pobudzeni. Podejmują próby samobójcze, bywają wulgarni, agresywni i stanowią zagrożenie dla siebie, innych pacjentów jak i personelu.  

Decyzja o wybudowaniu specjalnej sali dla nich dyrekcja szpitala podjęła po tym, jak pod koniec września na oddziały pediatryczne przyjęto trzy młode, agresywne osoby, nad którymi personel nie mógł zapanować.       

Pluli, gryźli i szarpali pielęgniarki, skakali po łóżkach. Na dyżurze były wtedy same kobiety, które nie mogły sobie poradzić. Wezwały pomoc, pojawiła się ochrona, powiadomiona została policja. Ci młodzi ludzie byli tak agresywni, że nawet gdy zostali przypięci pasami do łóżka, to niemal wyrwali się z nich - opowiada Anna Mazur-Kałuża.

Utworzenie sali do hospitalizacji agresywnych pacjentów, według szacunków dyrekcji szpitala, ma kosztować około 30 tysięcy złotych. W tym tygodniu 25 tysięcy złotych przekazał w formie dotacji Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego, któremu podlega placówka.

Michał Michta (j.)