„Polska chce przyjąć tysiące uchodźców z Bliskiego Wschodu, ale od lat nie potrafi sprowadzić tyluż repatriantów z Kazachstanu i Ukrainy” – pisze weekendowa „Rzeczpospolita”. „To upokorzenie i zdrada stanu” – mówi dziennikowi Aleksandra Ślusarek, prezes Związku Repatriantów RP.

Polska chce przyjąć tysiące uchodźców z Bliskiego Wschodu, ale od lat nie potrafi sprowadzić tyluż repatriantów z Kazachstanu i Ukrainy. /ANTONIO BAT /PAP/EPA

"Repatriacja Polaków z bliższego Wschodu - potomków ofiar polskiej operacji NKWD, którzy chcą wrócić do ojczystego, choć nieznanego im kraju, co właściwe każe się zastanowić, czy są jeszcze repatriantami, skoro wedle słownika to osoby powracające po długim pobycie na obczyźnie - nie jest żadną polityczną grą, ale moralnym obowiązkiem. I wstydem dla tych, którzy byli i wciąż są u władzy w III RP"- pisze "Rzeczpospolita". Jak przypomina dziennik, przedstawiciel kazachskiej Polonii na jednym ze zjazdów krzyczał: Powiedzcie, że nas nie chcecie!

W weekendowej "Rzeczpospolitej" także:

- Don Kichot z "Kamienicy"

- Lodówka z krzyżykiem

(mn)