Mam nadzieję, że Komisja Europejska nie uruchomi art. 7 unijnego traktatu wobec Polski - oświadczył w Brukseli przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Przyznał też, że zaproponował spotkanie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i liczył, że uda się im spotkać, ale nie dostał odpowiedzi.

Donald Tusk /FRANCOIS LENOIR / POOL /PAP/EPA

Tusk ujawnił, że zaproponował spotkanie Morawieckiemu w liście gratulacyjnym. 

Mam nadzieję, że na przyszłych Radach Europejskich albo w Warszawie, jeśli dostałbym zaproszenie, będę miał okazję porozmawiać dłużej (z premierem Morawieckim - PAP) - powiedział. Zdążyłem uścisnąć rękę i pogratulować wyboru na stanowisko prezesa Rady Ministrów. Dzisiaj premier Morawiecki opuścił wcześniej spotkanie, ale jestem przekonany, że musiał mieć jakieś bardzo, bardzo ważne powody, aby nie uczestniczyć w dyskusji o Brexicie i reformie monetarnej - dodał. 

Były premier Polski mówił też o kwestiach migracji. Jak zaznaczył, będzie starał się przekonać "kolegów z Polski, żeby byli bardzo otwarci i gotowi do znalezienia wspólnych, konsensualnych rozwiązań".

Komisja Europejska będzie w środę analizować ustawy o Sądzie Najwyższym oraz KRS i podejmie decyzję, czy aktywować wobec Polski art. 7 ust. 1 unijnego traktatu.

Mówi on o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub KE, Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Same sankcje są mało prawdopodobne, bo wymagają jednomyślności, ale już uruchomienie art 7., byłby bezprecedensowym krokiem w historii UE i zmusiłoby stolice do zajęcia stanowiska wobec wydarzeń w Polsce.