​Dominik - chłopiec, który topił się na basenie w Wiśle, ale udało się go uratować, jest wybudzany ze śpiączki farmakologicznej, a jego stan jest stabilny. Taką informację przekazała wójt gminy Zgierz - samorządu, który zorganizował zimowisko. Dziś przeprowadzono sekcję zwłok 12-letniego Rafała. Przyczyną jego śmierci było utonięcie. Zajęcia na basenie, które okazały się tragiczne w skutkach, były zaplanowane i zgłoszone do ośrodka sportowego dzień wcześniej. Osoba pełniąca funkcję ratownika, nie miała jednak do tego uprawnień.

Wyjście na basen było zaplanowane i zgłoszone dzień wcześniej. Dzieci na basen wprowadzali dwaj opiekunowie oraz pracownik techniczny ośrodka, o którym mówiono, że pełni funkcję ratownika.

Ratownik odebrał naszą grupę z recepcji i z nim wchodziliśmy na teren pływalni - mówił kierownik zimowiska Cezary Piotrowski.

Żadnych uprawnień ratowniczych nie ma 29-letni mężczyzna, o którym mówiono, że pełnił funkcję ratownika na basenie w Wiśle. Dwa dni temu utonął tam 12-letni chłopiec. Jego rówieśnik w ciężkim stanie jest w szpitalu. czytaj więcej

Wychowawcy przeszli z ratownikiem do szatni. Po przebraniu się do zajęć, opiekunowie przekazali jeszcze dzieciom i młodzieży informacje o zachowaniu się na takim obiekcie. Gdy zajęcia się rozpoczynały, ratownik był na basenie. Wychowawczyni była z dziećmi w jednej części pływalni, a wychowawca z podopiecznymi - w drugiej części - mówił Piotrowski.

W pewnym momencie okazało się, że dwóch chłopców się topi. Na ratunek ruszył najpierw wychowawca, który wyłowił chłopca i wyniósł na brzeg basenu. Krzyknął do wychowawczyni, że jest jeszcze drugi. Kobieta nadbiegła z drugiej części pływalni, a w tym czasie w ratowaniu kolegi pomagali chłopcy, uczestnicy zimowiska. I w tym momencie okazało się, że nie ma ratownika na basenie. Okrzykami wzywali: "Pomocy, ratunku!".

Również dzieci się do tego włączyły. Po kilku minutach, nie wiem dokładnie ile to trwało, bo dziś trudno oszacować ten czas, pojawiły się osoby, które mieszkały w tym ośrodku i włączyły się do udzielania pomocy. I też w jakimś czasie pojawił się ratownik - dodał.

Opiekunowie do dziś nie wiedzą, co robił pracownik ośrodka wyznaczony na ratownika, gdy nie było go na pływalni. Wychowawcy zimowiska nie sprawdzali jego kwalifikacji. Jak tłumaczył kierownik wyjazdu, kupiona została usługa wraz z obsługą.

Wyjście na basen było zgłoszone dzień przed tragedią

To nie było spontaniczne i nagłe wyjście na basen, ale powiadomiliśmy ich dzień wcześniej, że będziemy i żeby byli przygotowani. Byłem z dziećmi na różnych pływalniach i nie kontrolujemy pracowników, których wskazuje nam organizator danego kąpieliska. Dla mnie jest niewyjaśnione, dlaczego ratownik wyszedł, bo przecież nie powinien opuszczać swojego stanowiska pracy - stwierdził kierownik zimowiska.

Przyczyną śmierci 12-latka było utonięcie

Dziś przeprowadzono sekcję zwłok 12-letniego Rafała. Badania wykazały, że przyczyną jego śmierci było utonięcie. Chłopiec nie miał na ciele dodatkowych obrażeń.

W sprawie tragicznego zimowiska powiadomione zostały Kuratoria Oświaty w Łódzkiem i województwie śląskim. Kontrolowane były m.in. dokumenty opiekunów dzieci z zimowiska, ich kwalifikacje i stosowne zaświadczenia.

Doświadczona kadra

Wychowawcy ze Zgierza mają 15-20-letnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą. Mają za sobą kilkanaście różnych zorganizowanych wyjazdów. Sprawdzano również liczbę opiekunów przypadających na liczbę dzieci i w tym przypadku - jak zapewniał kierownik zimowiska - było ich więcej, niż przewidują przepisy. Kontroli podlegał także plan pracy zimowiska i dzienniczki zajęć.

Uczestnicy zimowych kolonii wrócili już do swoich domów.

(łł)