Jeszcze dziś przeprowadzone zostaną sekcję zwłok ofiar tragicznego wypadku z udziałem piątki młodych ludzi w Tryńczy na Podkarpaciu. Auto, którym podróżowali, wpadło do Wisłoka. W gminie obowiązuje żałoba, która potrwa do czasu pogrzebów.

Miejsce tragedii w Tryńczy / /Józef Polewka, RMF FM

Wstępne wyniki sekcji pozwolą wstępnie ustalić przyczyny zgonu. Zostaną też pobrane próbki do zbadania alkoholu i innych substancji w ciałach ofiar - powiedziała rzeczniczka przemyskiej prokuratury Marta Pętkowska.

Wstępne oględziny miejsca zdarzenia i auta, którym podróżowali młodzi ludzie wskazują na to, że pojazd dachował. Dopiero szczegółowe badania ustalą co było przyczyną dachowania czy były to trudne warunki, jakie wówczas panowały, czy może nadmierna prędkość lub jakaś przeszkoda - powiedziała Prętkowska. 


Wójt Gminy Tryńcza Ryszard Jędruch poinformował, że w związku ze śmiercią młodych ludzi w gminie wprowadzona została żałoba. Ma ona obowiązywać do czasu pogrzebów.

"Łącząc się w żałobie i smutku Rodzinom i bliskim Klaudii, Dominiki, Anny, Sławomira i Bogdana składamy wyrazy głębokiego współczucia z powodu tragicznej śmierci" - napisano na stronie Urzędu Gminy Tryńcza. "Tak trudno znaleźć słowa pociechy, gdy Wasze myśli skierowane są na Tych, których Bóg tak nagle powołał do siebie. Niech ukojeniem bólu i pustki będzie modlitwa i wsparcie najbliższych" - podkreślono. 


W piątek policjanci i strażacy przez kilka godzin pracowali w okolicach rzeki Wisłok w Tryńczy. Użyty przez strażaków sonar wskazał, że na dnie rzeki znajduje się duży przedmiot; prawdopodobnie samochód. Przed godz. 16 na brzeg wyciągnięto daewoo tico. 

W środku znajdowało się pięć ciał - trzech nastolatek oraz dwóch mężczyzn. Dziewczęta w wieku 19, 18 i 16 lat były od kilku dni poszukiwane. Wyszły z domu 25 grudnia. Ostatni raz widziane były w poniedziałek wraz z dwoma mężczyznami, jak wsiadały do daewoo tico. Pozostałe dwa ciała to zwłoki tych mężczyzn w wieku 24 i 27 lat. 


(mn)