Przeciwko proponowanym przez MEN zmianom w nauczaniu indywidualnym i pomocy psychologiczno-pedagogicznej protestowała przed Sejmem grupa rodziców. Chcą wycofania projektów rozporządzeń dotyczących tych kwestii.

Protest przed Sejmem /Tomasz Gzell /PAP

Chodzi o skierowane w kwietniu do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych projektów rozporządzeń: w sprawie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży oraz w sprawie pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach podstawowych i ponadpodstawowych oraz placówkach.

Protestujący mieli transparenty z napisami: "Ratujmy najsłabszych", "Wspieranie zamiast oceniania uczniów z autyzmem", "Socjalizacja, integracja, nie izolacja", "Świetne dzieciaki - MEN tego nie zmieni". Jedna z protestujących miała tablicę ze zdjęciem syna Tomka. Można było przeczytać, że ma on autyzm, ale dzięki nauczaniu indywidualnemu w szkole zdał maturę i jest technikiem informatykiem.

"Zamykanie ich w domu na pewno nie pomoże w socjalizacji"

Jesteśmy tutaj, by sprzeciwić się propozycjom Ministerstwa Edukacji Narodowej ws. nauczania indywidualnego dzieci niepełnosprawnych - sprzeciwić się projektowi, który do tej pory nie jest jeszcze omawiany - mówiła organizatorka protestu Elżbieta Marciniak. Według niej, projekt, któremu już sprzeciwiły się poradnie pedagogiczne, wnosi spore zamieszanie w diagnozowaniu dzieci z problemami edukacyjnymi. Pierwszymi diagnostami dziecka były do tej pory poradnie pedagogiczne i specjaliści w nich pracujący. Według MEN może to zrobić nauczyciel i dyrektor szkoły. Uważamy, że jest to bardzo duże zagrożenie - stwierdziła Marciniak.

Takim samym zagrożeniem, według protestujących rodziców, jest propozycja ograniczenia nauczania indywidualnego, które obecnie może być realizowane w domu ucznia lub w szkole czy przedszkolu. Zgodnie z projektem - ma być prowadzone tylko w domu.

Potrzeby dzieci i specyfika nauczania jest różna, a zaburzenia to nie tylko niepełnosprawność ruchowa, ale inne niepełnosprawności ukryte - mówiła Marciniak. Zamykanie ich w domu na pewno nie pomoże w socjalizacji - argumentowała.

Uczestnicy protestu chcą, aby MEN pozostawiło dotychczasowe przepisy bez zmian. My będziemy musieli jakoś trwać z tymi dziećmi i pewnie jakoś sobie damy radę. Zamkniemy się nawet z nimi w domach. Tylko, że będzie to całe pokolenie dzieci straconych - ludzi, którzy wyjdą niesamodzielni, co nie będzie - mam nadzieję - problemem tego rządu, ale stanowić będzie problem kolejnych pokoleń. Ktoś tymi ludźmi się będzie musiał zajmować. Każdy miesiąc bez terapii to regres - oceniła Marciniak. Rodzic jest w stanie zrobić wszystko, jeżeli ktoś krzywdzi jego dziecko - dodała.

Rzeczniczka MEN: Edukacja włączająca to nie izolacja

Rzeczniczka prasowa MEN Anna Ostrowska podkreśliła, że edukacja włączająca to nie izolacja. Według niej, resort szczególnie troszczy się o dzieci i młodzież ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, przygotowuje systemowe rozwiązania, korzystając z doświadczeń i rekomendacji organizacji z różnych krajów.

MEN zaproponowało rozwiązania, dzięki którym uczeń z niepełnosprawnością będzie rzeczywiście włączony do ich grupy rówieśniczej. Wprowadzamy kompleksowe rozwiązania prawne, aby uczniowie ci mieli maksymalne wsparcie w szkole. Uczeń ma funkcjonować w społeczności szkolnej. Jeśli stan zdrowia mu na to pozwala, powinien uczyć się ze swoimi rówieśnikami. To jest oczywiste w XXI wieku. Na tym polega edukacja włączająca i MEN do tego dąży - wyjaśniła.

Dodała, że dla dzieci z niepełnosprawnościami ma być organizowane kształcenie specjalne w szkole, a nie nauczanie indywidualne. Podkreślamy, że kształcenie specjalne nie oznacza kształcenia w szkole specjalnej. Organizuje się je w szkołach ogólnodostępnych, integracyjnych, specjalnych - zaznaczyła.

Rzeczniczka przypomniała, że indywidualne nauczanie nie jest tym samym, co indywidualne wsparcie organizowane w szkole dla dziecka z niepełnosprawnością. Nauka ucznia niepełnosprawnego odbywa się na podstawie indywidualnego programu edukacyjno-terapeutycznego. Jeśli wynika to z potrzeb ucznia, wybrane zajęcia mogą być prowadzone w formie indywidualnej w ramach kształcenia specjalnego, a nie w formie indywidualnego nauczania. Takie rozwiązanie chcemy wprost wskazać w przepisach dotyczących kształcenia specjalnego - wyjaśniła Ostrowska.

Według niej, jedynym powodem objęcia ucznia indywidualnym nauczaniem powinna być choroba uniemożliwiająca lub utrudniająca uczęszczanie do szkoły na lekcje z klasą, a nie niepełnosprawność. Indywidualne nauczanie to rozwiązanie ostateczne, realizowane w określonym czasie - do chwili, aż stan zdrowia ucznia poprawi się i będzie mógł uczęszczać do szkoły - podkreśliła.

Jak podała, nie można zastępować indywidualizacji kształcenia oraz odpowiednich dla dziecka form wsparcia nauczaniem indywidualnym. Dzieci, które wymagają wsparcia w nauce, mają mieć zapewnioną pomoc ze strony szkoły - indywidualizację kształcenia, dostosowanie wymagań edukacyjnych, różne formy pomocy psychologiczno-pedagogicznej np. zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze czy klasy terapeutyczne. Dyrektor szkoły powinien korzystać z dostępnych możliwości wspierania dziecka. Mamy narzędzia do tego, aby tego typu edukacja odbywała się w każdej szkole i będziemy je doskonalić. Jednocześnie musimy usuwać wszystkie bariery, które taką edukację utrudniają - zaznaczyła.

Ostrowska poinformowała, że na kształcenie dzieci z niepełnosprawnościami przeznaczanych jest ponad 6,5 mld zł rocznie z budżetu państwa. Od roku 2009 kwota ta wzrosła o 2,3 mld zł, czyli o 58 proc. Przypomniała także, że ustawa Prawo oświatowe nakłada na samorządy obowiązek przeznaczania środków na zadania związane ze specjalną organizacją nauki i metod pracy w wysokości nie niższej niż otrzymywane na ten cel w subwencji.

Ponadto MEN pracuje nad przygotowaniem szkół do prowadzenia nauczania włączającego. Tworzymy narzędzia diagnostyczne do diagnozowania problemów, tworzymy standardy pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Chcemy by do 2019 r. w każdej szkole pracował psycholog i pedagog - dodała rzeczniczka. Jej zdaniem, coraz więcej polskich szkół jest dobrze przygotowanych do realizacji edukacji włączającej, rozumianej jako wspólna nauka dzieci z niepełnosprawnościami i ich rówieśników.

(mpw)