"Staraliśmy się być partnerem dla osób uczestniczących w proteście" – powiedział TVP Info dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka. Podkreślił, że "zasadnicza część zarzutów", które wobec Kancelarii Sejmu wysunęły osoby, które zakończyły protest w parlamencie, była niesprawiedliwa.

Uczestnicy protestu opuszczają teren Sejmu / Marcin Obara /PAP

Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych powiedziała na konferencji prasowej, że uczestnicy strajku "obawiali się o życie i zdrowie". Zarzuciła m.in. Kancelarii Sejmu, że przez ostatnich kilka dni uniemożliwiała niepełnosprawnym dostęp do wind.



Andrzej Grzegrzółka podkreślił, że Kancelaria Sejmu starała się być w dialogu ze strajkującymi. Wskazał, iż zapewniła im posiłki, udostępniła pomoc rehabilitantów, niepełnosprawni mieli dostęp do masaży, a "przez długi czas realizowane były spacery wokół Sejmu". Jedna z osób obecnych na konferencji [prasowej] powiedziała o turnusie rehabilitacyjnym. Być może częściowo można tak to interpretować - ocenił dyrektor CIS.

Odnosząc się do zarzutu o uniemożliwieniu dostępu niepełnosprawnym do wind Grzegrzółka wyjaśnił, że było to spowodowane względami bezpieczeństwa. Przypomniał, że w Sejmie odbywa się szczyt parlamentarny NATO.


Według Grzegrzółki "niefortunną sprawą" było potraktowanie Kancelarii Sejmu przez protestujących, jako stronę konfliktu. Tak nie było. Nas w ten scenariusz trochę wmanewrowano - oświadczył. 



(mn)