Do wieczora poznańska prokuratura ma czas na podjęcie decyzji co dalej z Adamem Z. Mężczyzna został zatrzymany w związku zaginięciem Ewy Tylman. Śledczy zdecydują, czy mężczyzna wróci na wolność jako świadek, czy też do sądu trafi wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.

Zatrzymany Adam Z. odprowadzany do radiowozu, po rekonstrukcji zdarzeń /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Czwartek jest 11 dniem poszukiwań Ewy Tylman. Według policji - kobieta nie żyje. Według prokuratury, dopóki nie zostanie odnalezione jej ciało, dopóty jest osobą poszukiwaną. Przed południem - w Warcie - wznowiono poszukiwania jej ciała. Od dziś wykorzystywany jest sonar przywieziony przez strażaków z Legnicy. Jak dowiedział się nasz reporter przeszukiwany jest krótszy niż dotąd odcinek Warty na terenie miasta.

Ubiegłej nocy śledczy z Poznania przeprowadzili eksperyment procesowy z udziałem Adama Z., z którym Ewa Tylman widziana była po raz ostatni. Podczas eksperymentu odtworzono kluczowy czas, który wiąże się z tragicznym wydarzeniem - informowali policjanci. Prokurator i funkcjonariusze przemierzyli całą drogę, którą para przeszła feralnej nocy - aż do miejsca, w którym kobieta zaginęła. Z eksperymentu wynika, że nie wchodzili na most Rocha. Incydent wydarzył się nad brzegiem rzeki - tłumaczył Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. 

PRZECZYTAJ ROZMOWĘ Z OJCEM EWY TYLMAN

Ciała 26-latki wciąż nie udało się odnaleźć. Wiele wskazuje na to, że może znajdować się w Warcie. Tam też skupiały się wczorajsze poszukiwania.

Ojciec Ewy Tylman z jednej strony wciąż wierzy w odnalezienie córki żywej, ale z drugiej, boi się najgorszego. To są bardzo śmierdzące sprawy. Ja dalej nie chcę mówić. Nie chcę nikogo kopać. Ale moje serce jest przeciwko temu człowiekowi. On wszystko wie. Niech powie, gdzie ukrył ciało. Co zrobił. To ja je znajdę - powiedział wczoraj reporterowi RMF FM. Nie wierzę, że to był nieszczęśliwy wypadek. Dopóki jej nie znajdą i nie pokażą mi jej, że nie żyje, to wierzę, że się odnajdzie cała - podkreślał.

(ug)