Tarcia na linii rząd - prezydent. „To nieszczęśliwa, niezręczna wypowiedź” - tak o słowach Andrzeja Dudy mówi szef dyplomacji Grzegorz Schetyna. A chodzi o zapowiedź prezydenta, iż chce rozmawiać w Berlinie o rozszerzeniu kręgu uczestników negocjacji w sprawie konfliktu ukraińskiego.

Prezydent Andrzej Duda /VALDA KALNINA /PAP/EPA

Duda: Będę zabiegał o większą obecność sił NATO w Polsce

Prezydent Andrzej Duda zadeklarował w Szczecinie, że będzie zabiegał o większą obecność sił NATO w Polsce. Jak mówił, będzie się starał współdziałać w tej sprawie z szefem resortu obrony, wicepremierem Tomaszem Siemoniakiem. „W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej obecność Sojuszu, który wspólnie,... czytaj więcej

Trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi tu o różnicę stanowisk. Polska dyplomacja od miesięcy mówi, że chciałaby uczestniczyć w negocjacjach na temat konfliktu na wschodzie i że nie podoba się nam odsuwanie nas od stołu negocjacji. Teraz powtórzył to nowy prezydent i natychmiast nadział się na kontrę i ze strony prezydenta Ukrainy, który powiedział, że zmiana uczestników rozmów jest niepotrzebna, i ze strony Grzegorza Schetyny.

Nie można, nie powinno się - może tak powiem grzeczniej - realizować polityki zagranicznej przez media. Najpierw trzeba rozmawiać z tymi, którzy są zainteresowani - komentuje minister spraw zagranicznych.

Ale z rozmową - czyli ze spotkaniem Duda - Poroszenko - jest najwyraźniej problem. Pierwsza próba, gdy prezydent był elektem, zakończyła się fiaskiem. Zdaje się, że prezydent Ukrainy dobrze to zapamiętał, bo jego wypowiedź na temat propozycji Dudy była - jak na standardy dyplomacji - bardzo jednoznaczna. Poroszenko powiedział wczoraj - w przerwie rozmów w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Francois Hollande'em - że nie widzi potrzeby wprowadzania innych formatów rozmów niż format normandzki.

Prezydent Duda w Berlinie

Andrzej Duda powiedział w niedzielę, że podczas piątkowej wizyty w Berlinie będzie chciał poruszyć temat zmiany formatu rozmów dot. Ukrainy. Mogłyby brać w nich udział także USA i sąsiedzi Ukrainy - wyznał prezydent. Obecnie rozmowy odbywają się "formacie normandzkim", czyli przywódców Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji.

Jak mówi minister Schetyna, Polska jest informowana o przebiegu tych rozmów po każdym spotkaniu. Mamy pełną wiedzę o tym, co jest przy stole, też angażując się i wspierając ten proces, bo uważamy, że dla niego dziś nie ma alternatywy - zaznacza.

Pytany, czy on lub premier wiedzieli o tym, że prezydent planuje wystąpić z pomysłem rozszerzenia formatu rozmów dot. Ukrainy, odparł: "Podobnie jak państwo dowiedzieliśmy się o tym z mediów. To była informacja, którą najpierw Kancelaria Prezydenta podzieliła się z państwem".

(es)