Krajowa Izba Odwoławcza miała rację stwierdzając, że zawarcie umowy na średniej wielkości samoloty dla VIP-ów odbyło się z naruszeniem prawa – orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie, oddalając skargę MON. Decyzja sądu nie ma wpływu na realizację kontraktu.

Sędzia Maria Więckowska na sali rozpraw /PAP/Marcin Obara /PAP

Umowę na dostawę trzech specjalnie wyposażonych - dwóch nowych i jednego używanego - samolotów Boeing 737-800NG w konfiguracji BBJ2 (Boeing Business Jet) podpisały 31 marca MON i amerykański koncern Boeing. Wartość kontraktu to 523 mln dolarów - 2,066 mld zł netto, a z podatkiem ponad 2,5 mld zł.

Krajowa Izba Odwoławcza zgodziła się na początku kwietnia na zawarcie umowy z wolnej ręki, stwierdzając zarazem, że procedura zastosowana przez MON naruszała przepisy. Wyrok KIO zaskarżyły MON, które nie zgadzało się ze stwierdzeniem o naruszeniu zasad zamówień publicznych, i brytyjska The Jet Business International Corporation, specjalizująca się w dostawach samolotów dyspozycyjnych, która chciała unieważnienia umowy MON-Boeing.

Sąd uznał, że ustalenie KIO o naruszenia prawa przez MON było zasadne, ale ta kwestia nie ma wpływu na wybór samolotów. Podkreślił, że unieważnienie poprzedniego przetargu na średniej wielkości samoloty do transportu osób na najwyższych stanowiskach w państwie nie był wystarczającym powodem, by w kolejnym postępowaniu zastosować tryb z wolnej ręki.

The Jet Business International jeszcze na etapie postępowania sądowego wycofał swą skargę - dlatego sąd umorzył postępowanie w tej części.

(mn)